Aleksander przez kilka sekund nie powiedział ani słowa. Patrzył na Weronikę, ale po raz pierwszy od wielu lat miał wrażenie, że patrzy na zupełnie obcą kobietę. Jeszcze rano widział w niej swoją żonę, osobę, z którą dzielił dom, nazwisko i życie. Teraz widział kogoś, kto bez mrugnięcia okiem potrafił powiedzieć, że człowiek może stracić dach nad głową, bo ona potrzebowała pieniędzy na kolejną partię pokera.
„Ile przegrałaś?” zapytał w końcu.
Weronika zacisnęła usta.
„To nie ma znaczenia.”
„Dla mnie ma.”
„Aleksander, powiedziałam ci, że to tylko chwilowy problem. W przyszłym tygodniu odzyskam wszystko.”
„Nie pytałem, kiedy zamierzasz odzyskać pieniądze. Pytałem, ile przegrałaś.”
Weronika odwróciła wzrok.
„Dwieście tysięcy.”
Ernest gwałtownie podniósł głowę. Aleksander nawet nie drgnął.
„Dwieście tysięcy złotych?”
„Tak.”
„Z pieniędzy na wynagrodzenia?”
„Nie wszystkie były przeznaczone na wynagrodzenia.”
„Ile było przeznaczone?”
Weronika milczała.
Aleksander zrobił krok w jej stronę.
„Ile?”
„Sto dwadzieścia tysięcy.”
Słowa zawisły w powietrzu. Za drzwiami prowadzącymi do holu słychać było cichy szmer. Teresa i Marysia nadal czekały. Aleksander spojrzał w tamtą stronę, a potem ponownie na żonę.
„Przez trzy miesiące pozwalałaś ludziom pracować bez wypłaty, żeby finansować swoją grę?”
„Nie mów tak, jakbym zrobiła coś niewyobrażalnego.”
„Właśnie próbuję zrozumieć, jak mogłaś to zrobić.”
„Bo nie rozumiesz, jak działa ten świat!” wybuchnęła Weronika. „Ty zarabiasz pieniądze, a potem udajesz, że wszystko jest takie proste. Wiesz, ile kosztuje utrzymanie tego domu? Przyjęcia, rachunki, ludzie, ubrania, podróże… Ja też mam swoje wydatki!”
„Więc zabrałaś pensje?”
„Pożyczyłam.”
„Bez pytania.”
„Bo wiedziałam, że byś się nie zgodził.”
To zdanie uderzyło Aleksandra mocniej niż wszystko inne.
„Właśnie dlatego to zrobiłaś.”
Weronika zamilkła.
W tym momencie z kieszeni Aleksandra rozległ się dźwięk telefonu. Spojrzał na ekran. Dzwonił księgowy, Michał Wrona.
„Michał, potrzebuję natychmiast pełnego zestawienia wypłat za ostatnie sześć miesięcy. Wszystkich pracowników domu. I chcę zobaczyć, kto zatwierdzał przelewy.”
„Panie Aleksandrze, jest pewien problem.”
Aleksander zmarszczył brwi.
„Jaki?”
„Właśnie przeglądam dokumenty. Część przelewów została nie tylko wstrzymana. Pieniądze były przekazywane na inne konto.”
Weronika zesztywniała.
Aleksander spojrzał na nią.
„Jakie konto?”
Po drugiej stronie zapadła chwila ciszy.
„Konto spółki, której nie kojarzę. Nazwa to… Vesta Consulting.”
Weronika nagle zrobiła się blada.
„Sprawdź właściciela tej spółki” powiedział Aleksander.
„Już sprawdziłem. I właśnie dlatego do pana dzwonię.”
„Mów.”
„Formalnie właścicielem jest kobieta o nazwisku Helena Rudzka.”
Weronika zrobiła krok do tyłu.
Aleksander zauważył ten ruch.
„Kto to jest?”
Michał odpowiedział ostrożnie:
„Nie wiem, ale adres korespondencyjny spółki znajduje się w Konstancinie. Dokładnie w domu, w którym odbywają się te czwartkowe spotkania pokerowe.”
Aleksander powoli odwrócił głowę w stronę Weroniki.
„Znasz Helenę Rudzką?”
Weronika próbowała zachować spokój.
„Nie.”
„Naprawdę?”
„Tak.”
„Więc dlaczego pieniądze moich pracowników trafiały do jej firmy?”
„Nie wiem.”
Aleksander spojrzał na Ernesta.
„Przynieś wszystkie dokumenty dotyczące wypłat. Wszystkie. I zamknij dostęp do konta, z którego wykonano te przelewy.”
Ernest skinął głową i ruszył w stronę gabinetu.
Weronika chwyciła Aleksandra za ramię.
„Nie rób tego.”
Aleksander spojrzał na jej dłoń.
„Puść mnie.”
„Aleksander, proszę. Mogę ci to wyjaśnić.”
„Więc wyjaśnij.”
„Nie tutaj.”
„Właśnie tutaj. Pracownicy mają prawo usłyszeć, dlaczego przez trzy miesiące nie dostawali pieniędzy.”
Weronika spojrzała w stronę holu.
Teresa stała nieruchomo, a Marysia trzymała mocno pasek różowego plecaka.
„Nie muszą wiedzieć wszystkiego” wyszeptała Weronika.
„Ale ja muszę.”
Aleksander podszedł do Teresy.
„Pani Tereso.”
Kobieta natychmiast wyprostowała się, jakby spodziewała się nagany.
„Tak, proszę pana?”
„Przepraszam panią.”
Teresa zamrugała ze zdziwienia.
„Proszę pana…”
„Nie wiedziałem, że nie dostaje pani pieniędzy. I to nie jest usprawiedliwienie. Powinienem był wiedzieć.”
Marysia spojrzała na niego uważnie.
„Czy moja mama dostanie dzisiaj wypłatę?”
Aleksander uklęknął przed dziewczynką, żeby znaleźć się na wysokości jej oczu.
„Tak.”
„Na pewno?”
„Na pewno.”
Po raz pierwszy od rana na twarzy Marysi pojawiła się odrobina ulgi.
Aleksander wstał.
„Pani Tereso, proszę zostać tutaj. Zaraz wszystko zostanie uregulowane.”
„Dziękuję.”
Kiedy kobieta odwróciła się do córki, Aleksander ponownie spojrzał na Weronikę. Jej twarz była blada, lecz tym razem nie wyglądała na złą. Wyglądała na przestraszoną.
„Kim jest Helena Rudzka?” zapytał cicho.
Weronika nie odpowiedziała.
Telefon Aleksandra znów zadzwonił.
Michał.
„Panie Aleksandrze, znalazłem coś jeszcze.”
„Co?”
„Jest drugi przelew. Znacznie większy. I tym razem pieniądze nie trafiły do Vesty.”
Aleksander spojrzał na Weronikę.
„Dokąd trafiły?”
Michał ściszył głos.
„Na prywatne konto. Konto należy do… pani Weroniki Milewskiej.”
Weronika zamknęła oczy.
A Aleksander po raz pierwszy zrozumiał, że pieniądze pracowników były prawdopodobnie tylko początkiem znacznie większej historii.







No comments yet