Rozrywka

Poślubiłam Miliardera W Śpiączce, By Spłacić Długi Ojca — Nie Wiedziałam, Że Obudzi Się Z Prawdą O Mojej Matce

Wiktoria nie poruszyła się ani o krok. Patrzyła na Michała tak, jakby właśnie zobaczyła ducha człowieka, którego przez dziewięć miesięcy opłakiwała, choć jego serce wciąż biło. Profesor Zieliński pierwszy odzyskał spokój.

„Pani Wiktorio, proszę wyjść na korytarz.”

„Nie.”

Jej głos był cichy, ale stanowczy.

Michał nadal trzymał mój nadgarstek. Jego oczy były otwarte, lecz wyglądał na skrajnie wyczerpanego. Każdy oddech przychodził z wysiłkiem.

„Nie możemy go przemęczać” — powiedział profesor. „Musi odpocząć.”

Wiktoria podeszła do łóżka.

„Michał…”

Jego wzrok natychmiast przesunął się na nią.

Widziałam w jego oczach coś, czego nie potrafiłam nazwać. Nie był to zwykły strach. To była pamięć. Jakby przez cały ten czas słyszał, obserwował i czekał na właściwy moment.


„Dlaczego powiedziałeś, żebym jej nie ufał?” — zapytałam.

Michał spróbował odpowiedzieć, ale głos uwiązł mu w gardle.

Profesor położył dłoń na jego ramieniu.

„Nie teraz.”

Michał zamknął oczy.

Jego palce rozluźniły się.

Pielęgniarka natychmiast poprawiła poduszki, a profesor poprosił wszystkich o opuszczenie pokoju. Wiktoria jednak została przy drzwiach.

„Emilio, chodź ze mną.”

„Nie.”

Spojrzała na mnie.


„Nie rozumiesz, co właśnie zrobiłaś.”

„Właśnie zobaczyłam mojego męża po raz pierwszy naprawdę przytomnego.”

„I właśnie dlatego jesteś w niebezpieczeństwie.”

„Z pani powodu?”

Nie odpowiedziała.

To wystarczyło.

Wyszłam za nią dopiero wtedy, gdy profesor został z Michałem. Zamknęłyśmy drzwi.

„Powiedz mi prawdę.”

Wiktoria oparła się o ścianę.

„Nie mogę.”


„Nie możesz czy nie chcesz?”

„Obie rzeczy.”

„Michał powiedział, że nie mam pani ufać.”

Jej twarz drgnęła.

„Powiedział to, ponieważ nie pamięta wszystkiego.”

„Co pani zrobiła?”

„Nic.”

„W takim razie dlaczego się pani boi?”

Przez długą chwilę słyszałyśmy tylko odgłos deszczu uderzającego o szyby.

Wiktoria spojrzała na drzwi sypialni.


„Dziewięć miesięcy temu Michał powiedział mi, że ktoś próbuje przejąć kontrolę nad firmą. Podejrzewał Jakuba. Ale później odkrył coś jeszcze.”

„Co?”

„Że pieniądze nie znikały z firmy przypadkowo.”

„Dokąd trafiały?”

„Do fundacji.”

Zamarłam.

„Tej samej, która finansowała jego leczenie?”

Wiktoria skinęła głową.

„Kto ją prowadził?”

„Ja.”


Słowo zawisło między nami.

„Więc Michał miał powód, żeby pani nie ufać.”

„Tak.”

„Ale to nie znaczy, że pani była winna.”

Wiktoria spuściła wzrok.

„Nie byłam. Ale podpisałam dokumenty, których nie powinnam była podpisywać.”

„Jakie?”

„Pełnomocnictwo.”

„Dla Jakuba?”

„Nie.”


Podniosła oczy.

„Dla twojego ojca.”

Poczułam, jak ziemia usuwa mi się spod nóg.

„Mój ojciec miał pełnomocnictwo do fundacji Wysockich?”

„Tylko tymczasowe. Michał poprosił mnie, żebym mu je udzieliła, ponieważ twój ojciec znał mechanizmy finansowe, których potrzebowaliśmy do przeprowadzenia audytu.”

„Więc mój ojciec pomagał Michałowi?”

„Tak.”

Nagle nagranie zabrzmiało w mojej głowie jeszcze wyraźniej.

„Nie rób niczego głupiego.”

To nie był głos człowieka grożącego Michałowi.


To był głos człowieka, który próbował go powstrzymać przed zrobieniem czegoś niebezpiecznego.

„Dlaczego więc ojciec powiedział mi, że małżeństwo ze mną go uratuje?”

Wiktoria odpowiedziała dopiero po chwili.

„Ponieważ ktoś zmusił go do tej transakcji.”

„Kto?”

Zanim zdążyła odpowiedzieć, drzwi na końcu korytarza otworzyły się.

Stanął w nich Jakub.

„Widzę, że odbywa się rodzinne zebranie beze mnie.”

Wiktoria natychmiast wyprostowała się.

„To nie twoja sprawa.”


„Wręcz przeciwnie.”

Jakub spojrzał na mnie.

„Słyszałem, że Michał otworzył oczy.”

Nie odpowiedziałam.

„To dobra wiadomość.”

„Naprawdę?” — zapytałam.

„Oczywiście.”

Uśmiechnął się.

„W końcu jego żona dostanie szansę poznać prawdziwego Michała.”

Odwrócił się i odszedł.


Dopiero gdy zniknął za zakrętem, Wiktoria wyszeptała:

„On nie powinien o tym wiedzieć.”

„Już wie.”

„Nie rozumiesz.”

„To proszę mi wytłumaczyć.”

Wiktoria spojrzała na mnie z bezradnością.

„Jeżeli Michał odzyska świadomość, Jakub straci kontrolę nad firmą.”

„To wiem.”

„Nie. Nie wiesz wszystkiego.”

Wróciłyśmy do biblioteki.


Wiktoria otworzyła ukrytą szufladę w starym biurku. Wyjęła z niej cienką teczkę.

„Michał sporządził ten dokument na trzy dni przed wypadkiem.”

Podała mi kartkę.

Przeczytałam pierwsze zdanie.

Było to oświadczenie dotyczące dziedziczenia i zarządzania majątkiem.

Ale na dole widniało coś jeszcze.

„Jeżeli zostanę uznany za niezdolnego do podejmowania decyzji, moje pełnomocnictwa mają zostać natychmiast unieważnione.”

„Dlaczego tego nie wykonano?”

„Ponieważ dokument nigdy nie został złożony u notariusza.”

„Dlaczego?”

„Bo zniknął.”

Spojrzałam na nią.

„A teraz?”

„Teraz mamy kopię.”

Wtedy zrozumiałam, dlaczego Wiktoria była tak przerażona.

„Gdzie jest oryginał?”

Nie odpowiedziała.

„Pani Wiktorio.”

Jej palce zacisnęły się na krawędzi biurka.

„Michał ukrył go przed wypadkiem.”

„Gdzie?”

„Nie wiem.”

Nagle z góry dobiegł krzyk.

Pobiegłyśmy do sypialni.

Drzwi były otwarte.

Profesor stał przy łóżku.

Pielęgniarka cofała się pod ścianę.

Michał siedział półprzytomny, ciężko oddychając.

A na stoliku obok niego leżał telefon.

Nie należał do profesora.

Nie należał do mnie.

Należał do Michała.

Profesor spojrzał na ekran.

„Nie dotykaj go.”

Podszedł do urządzenia, ale telefon właśnie się rozświetlił.

Pojawiła się wiadomość od nieznanego numeru.

Jedno zdanie.

**„Jeżeli Michał się obudził, Emilia musi zniknąć, zanim przypomni sobie, co wydarzyło się tamtej nocy.”**

Poczułam, że serce zamiera mi w piersi.

Wszyscy patrzyli na ekran.

A wtedy Michał wyszeptał moje imię.

„Emilia…”

Odwróciłam się.

Jego oczy były już całkowicie przytomne.

„Ja pamiętam.”

No comments yet