Ten tytuł uderzył w salę balową jak grzmot.
Zastępczyni dyrektora Aleksandra Nowak.
Nie „cywilna żona Daniela”.
Nie „ktoś, kto kiedyś pracował dla państwa”.
Byłam wysoką rangą urzędniczką wywiadu odpowiedzialną za koordynowanie tajnych operacji związanych z zagrożeniami w kilku strukturach wojskowych.
Generał Majewski odszedł od kolejki powitalnej i podszedł do mnie.
— Pani dyrektor — powiedział, wyciągając rękę. — Poinformowano mnie, że pani udział w dzisiejszym wieczorze został odwołany.
Spojrzałam w stronę Daniela.
Był blady jak ściana.
— Niczego nie odwoływałam — odpowiedziałam.
Pierwszy z żandarmów oddał mi legitymację, trzymając ją obiema rękami.
— Proszę przyjąć nasze przeprosiny, proszę pani.
Wiktoria chwiejnie podniosła się z krzesła.
— To musi być jakaś pomyłka. Aleksandra pracuje z domu.
Kilku oficerów wymieniło zaskoczone spojrzenia.
Omal się nie roześmiałam.
— Tak powiedział pani syn — odparłam.
Daniel pospiesznie ruszył w naszą stronę, zostawiając Karolinę za sobą.
— Aleksandra, mogę to wyjaśnić.
— Naprawdę?
Jego wzrok opadł na moją legitymację.
Przez trzy lata przyjmował bez większych pytań każdą moją wymijającą odpowiedź dotyczącą tajnych zadań, ponieważ zadawanie pytań oznaczałoby konieczność potraktowania mojej kariery poważnie.
Generał Majewski spojrzał na niego chłodno.
— Kapitanie Kowalski, chce pan powiedzieć, że nie wiedział pan, jakie stanowisko zajmuje pańska żona?
Daniel otworzył usta, ale nie wydobył z siebie ani słowa.
Wiktoria odzyskała na tyle panowanie nad sobą, że wskazała na mnie palcem.
— Ona nas oszukiwała.
— Nie — powiedziałam cicho. — To wy mnie lekceważyliście, bo uznaliście, że kobieta bez widocznego stopnia wojskowego nie ma żadnej wartości.
Cisza zrobiła się jeszcze cięższa.
Wtedy generał Majewski odwrócił się w stronę Karoliny.
— Twój ojciec nie prosił Daniela, żeby dołączył do kolejki powitalnej — powiedział. — Ja również wcale go o to nie prosiłem.
Wyćwiczony uśmiech Karoliny zniknął.
Wiktoria chwyciła się stołu, jakby potrzebowała oparcia.
Podniosłam kopertówkę.
— Aleksandra, proszę — wyszeptał Daniel. — Nie niszcz mi kariery przez jakieś nieporozumienie z miejscem przy stole.
— To nigdy nie chodziło o krzesło.
Zanim zdążyłam odejść, adiutant generała wbiegł do sali, trzymając zapieczętowaną teczkę.
— Panie generale, ochrona przechwyciła nieautoryzowaną transmisję wysłaną z wnętrza budynku.
Generał otworzył teczkę, przeczytał pierwszą stronę, a potem powoli spojrzał na Daniela.
W środku znajdowało się zdjęcie przedstawiające go podczas spotkania z oficerem zagranicznego wywiadu dwa wieczory wcześniej.
Daniel spojrzał na mnie z przerażeniem.
W tej samej chwili mój zabezpieczony telefon zawibrował.
Na ekranie pojawiła się wiadomość z centrali:
„Twój mąż jest objęty śledztwem od sześciu miesięcy. Dzisiejsze upokorzenie zostało zaplanowane po to, żeby zmusić cię do opuszczenia sali przed jego zatrzymaniem.”
**Ciąg dalszy — kliknij Część 3, aby czytać dalej.**







No comments yet