Rozrywka

Widział, Jak Jego Była Żona Liczy Drobne, By Nakarmić Bliźniaków… Nie Wiedział, Że To Jego Synowie — A Prawda, Którą Odkrył, Zmieniła Wszystko

Michał przeczytał wiadomość Wiktora jeszcze raz. Potem trzeci. Każde słowo zdawało się być starannie dobrane nie po to, by przekazać informację, lecz żeby zasiać kolejną wątpliwość.

„Zapytaj Aleksandra, kto naprawdę jest twoim ojcem.”

Michał podniósł wzrok.

Aleksander nie zapytał, co było w wiadomości. Patrzył na twarz Michała i najwyraźniej już wiedział.

— Wiktor twierdzi, że nie jesteś moim ojcem.

Anna odruchowo spojrzała na Aleksandra.

Starszy mężczyzna powoli usiadł.

— Nie powiedziałem ci, że jestem.

— Ale pozwoliłeś mi w to uwierzyć.

— Powiedziałem, że Edward tak uważał.

— Więc teraz powiedz wszystko.

Aleksander potarł dłonią twarz.

— Elżbieta i ja byliśmy razem. Potem się rozstaliśmy. Przez kilka miesięcy prawie się nie widywaliśmy.

Michał poczuł nieprzyjemny ucisk w żołądku.

— I wtedy pojawił się Wiktor?

Cisza była odpowiedzią.

Robert gwałtownie podniósł głowę.

— Chcesz powiedzieć, że Wiktor mógł…

— Nie wiem — przerwał Aleksander. — I nie będę kłamał tylko dlatego, że jakaś wersja byłaby dla Michała wygodniejsza.

Michał spojrzał w stronę bliźniaków. Jakub i Antoni siedzieli w drugim pokoju z Katarzyną, nieświadomi rozmowy dorosłych. Nagle cała sprawa własnego pochodzenia wydała mu się mniej ważna.

— Zrobimy badanie — powiedział. — I skończymy z domysłami.

Aleksander skinął głową.

— Zgadzam się.

— A do tego czasu interesuje mnie Wiktor.

Michał zadzwonił do dyrektora finansowego.

— Chcę pełny audyt wszystkich transakcji z Malinowskim od początku Korony. Nie jutro. Teraz.

— To będą tysiące dokumentów.

— Zacznijcie od Northbridge.

Po chwili usłyszał:

— Właściwie już coś znaleźliśmy.

Michał włączył głośnik.

— Mów.

— Przelew stu osiemdziesięciu milionów został autoryzowany nazwiskiem Wolskiego, ale urządzenie użyte do logowania było wcześniej rejestrowane w sieci jednej ze spółek Wiktora Malinowskiego.

Robert przeklął.

— Możecie to udowodnić?

— Logi są jednoznaczne.

— Zabezpieczcie je i nikomu niczego nie wysyłajcie.

Kiedy rozmowa się skończyła, Anna spojrzała na Michała.

— Co zamierzasz?

— Jutro pojadę do domu rodzinnego.

— Jedziemy.

— Aniu…

— Nie zaczynaj.

Tym razem niemal się uśmiechnął.

Następnego ranka zostawili chłopców pod ochroną Marka i pojechali do starej posiadłości Harrisonów. Dom stał pusty od śmierci Edwarda. Michał nie był tam od pogrzebu.

Helena czekała w bibliotece.

Kiedy Michał wszedł, przez moment nie zobaczył tajemniczej Wspólniczki ani kobiety odpowiedzialnej za lata kłamstw. Zobaczył ciotkę, która kiedyś piekła mu ciasto na urodziny.

— Urosłeś — powiedziała cicho.

— Ostatni raz widziałaś mnie jako dorosłego mężczyznę.

— Ostatni raz pozwoliłam ci zobaczyć siebie dziewiętnaście lat temu.

Anna stanęła obok Michała.

— Dlaczego Monika zabrała zeszyt mojego syna?

Helena spojrzała na nią.

— Żeby przekazać wiadomość.

— Mogła zadzwonić.

— Telefony są kontrolowane.

— Wykorzystałaś moje dziecko.

Helena opuściła wzrok.

— Masz rację. Nie powinnam była.

To proste przyznanie winy wytrąciło Annę z rytmu, ale nie złagodziło jej gniewu.

Helena położyła na stole grubą kopertę.

— Oryginalny raport z wypadku.

Aleksander otworzył ją pierwszy.

Dokument zawierał zdjęcia samochodu, analizę układu hamulcowego i zeznanie mechanika.

Hamulce zostały celowo uszkodzone.

Na ostatniej stronie widniało nazwisko osoby, która dwa dni wcześniej odebrała samochód z warsztatu.

Wiktor Malinowski.

Aleksander zamknął oczy.

— Wiedziałem.

— Nie wiedziałeś — powiedziała Helena. — Podejrzewałeś.

Michał spojrzał na nią.

— Dlaczego matkę wrobiono?

— Elżbieta odkryła, co zrobił Wiktor. Chciała iść na policję. Edward ją powstrzymał.

— Dlaczego?

— Bo Wiktor miał dokumenty dowodzące, że Edward nielegalnie przejął część ziemi Wolskich. Gdyby wszystko wyszło na jaw, Harrison Development upadłoby.

Robert usiadł ciężko.

— Ojciec chronił firmę.

— Jak zawsze — odpowiedziała Helena.

Michał poczuł gorzki smak w ustach.

— A ty?

Helena spojrzała na niego.

— Pomogłam Edwardowi sfałszować część dokumentacji.

Anna pokręciła głową.

— A potem przez lata ukrywałaś prawdę.

— Tak.

— Dlaczego?

— Bo byłam tchórzem.

Nikt się tego nie spodziewał.

Helena otworzyła niewielką metalową kasetkę.

— Ale jest coś, czego Edward nigdy nie wiedział.

Wyjęła list.

Papier był stary, zapisany charakterem pisma Elżbiety.

Michał rozpoznał go ze starych kartek urodzinowych.

„Heleno, jeśli coś mi się stanie, Michał musi poznać prawdę o Wiktorze.”

Michał poczuł ścisk w gardle.

Czytał dalej.

„Aleksander może wierzyć, że Michał jest jego synem. Edward może wierzyć, że nie jest. Nie pozwól żadnemu z nich decydować za mnie.”

Niżej znajdowało się jeszcze jedno zdanie.

„Wynik jest w Instytucie Nowakowskiego.”

— Jaki wynik? — zapytał Michał.

Helena wyjęła drugi dokument.

— Elżbieta zrobiła badanie ojcostwa, kiedy miałeś trzy lata.

Aleksander pobladł.

— Bez mojej wiedzy?

— Tak.

Michał niemal bał się zapytać.

— Kto był badany?

Helena spojrzała najpierw na Aleksandra.

Potem na Michała.

— Trzech mężczyzn.

Robert podniósł głowę.

— Trzech?

— Edward. Aleksander. I Wiktor.

Cisza w bibliotece stała się absolutna.

— Gdzie jest wynik? — zapytał Michał.

— Zniknął po śmierci Elżbiety. Myślałam, że Edward go zniszczył.

— Ale?

Helena podała mu niewielki klucz.

— Instytut został zamknięty wiele lat temu, ale archiwum przejęła prywatna klinika. Odkryłam to dwa miesiące temu. Oryginalne próbki nadal istnieją.

Michał spojrzał na Aleksandra.

Wreszcie mogli zakończyć tę część historii.

Wtedy na podjeździe rozległ się dźwięk samochodu.

Helena podeszła do okna i natychmiast pobladła.

— Nie.

Michał stanął obok niej.

Przed domem zatrzymał się czarny mercedes.

Wysiadł Wiktor Malinowski.

Sam.

Nie próbował się ukrywać.

Kilka sekund później zadzwonił telefon Michała.

— Wpuść mnie — powiedział Wiktor. — Skoro urządziliście rodzinne spotkanie, nie wypada zaczynać beze mnie.

— Nie masz tu czego szukać.

Wiktor zaśmiał się cicho.

— Przeciwnie. Mam coś, czego potrzebujesz.

— Co?

— Wynik badania Elżbiety.

Michał spojrzał na Helenę.

— Kłamiesz.

— Możliwe. Ale zanim uwierzysz Helenie, zapytaj ją, dlaczego twoja matka zmarła zaledwie cztery dni po tym, jak powiedziała jej, gdzie ukryła wynik.

Helena odwróciła się gwałtownie.

— Nie słuchaj go.

Wiktor mówił dalej:

— I zapytaj Aleksandra, dlaczego po rzekomej śmierci przez dwadzieścia dziewięć lat pobierał pieniądze z konta, które założyła mu właśnie Helena.

Aleksander zesztywniał.

Michał spojrzał na niego.

— To prawda?

Aleksander nie odpowiedział.

— Aleksander.

— Tak — powiedział w końcu. — Helena pomagała mi się ukrywać.

Anna zrobiła krok do tyłu.

— Czyli wy dwoje znaliście się przez cały ten czas?

Helena zamknęła oczy.

— Tak.

Michał poczuł, jak ostatnia resztka zaufania znów się rozpada.

Wiktor nadal czekał przy samochodzie.

— Otwórz drzwi, Michał — powiedział przez telefon. — Przyniosłem oryginał.

— Oryginał czego?

— Wyniku, przez który Edward Harrison po raz pierwszy naprawdę się mnie przestraszył.

Połączenie zostało przerwane.

Michał odwrócił się do Heleny.

— Jeśli teraz coś przede mną ukrywasz, to ostatnia chwila, żeby powiedzieć prawdę.

Helena patrzyła na niego przez kilka sekund.

— Jest jedna rzecz.

— Jaka?

— Elżbieta rzeczywiście wykonała badanie trzech mężczyzn.

— I?

Helena przełknęła ślinę.

— Żaden z nich nie został wskazany jako twój biologiczny ojciec.

Michał zastygł.

Anna spojrzała na nią z niedowierzaniem.

— Więc kim był czwarty mężczyzna?

Helena nie zdążyła odpowiedzieć.

Drzwi wejściowe domu otworzyły się.

Wiktor wszedł do holu, trzymając w ręku starą kopertę opatrzoną pieczęcią laboratorium.

— Właśnie o to — powiedział spokojnie — Edward przez wszystkie te lata zadawał niewłaściwe pytanie.

Położył kopertę przed Michałem.

Na jej odwrocie widniało nazwisko czwartego badanego mężczyzny.

Michał przeczytał je.

I poczuł, jak krew odpływa mu z twarzy.

Nazwisko brzmiało:

„Tomasz Wolski”.

No comments yet