Rozrywka

MÓJ MĄŻ ZEPCHNĄŁ MNIE Z URWISKA DLA 200 MILIONÓW ZŁOTYCH — ALE NIE WIEDZIAŁ, ŻE PRZEŻYJĘ I ODKRYJĘ, KIM NAPRAWDĘ JEST MÓJ OJCIEC

Policjant nie zdążył nawet usiąść, kiedy jego telefon ponownie zawibrował. Przez kilka sekund patrzył na ekran, jakby zastanawiał się, czy naprawdę powinien powiedzieć nam to, co właśnie usłyszał. Ja nie odrywałam od niego wzroku. Słowa Sabiny wciąż odbijały się w mojej głowie.

Pieniądze były tylko częścią planu.

„Co jeszcze chciał osiągnąć Wiktor?” — zapytałam.

Policjant schował telefon.

„Tego Sabina nie powiedziała podczas pierwszego przesłuchania. Twierdzi, że boi się o swoje życie.”

„Przecież jest w areszcie.”

„Powiedziała, że ludzie, dla których pracował Wiktor, znajdą ją nawet tam.”

Aleksander gwałtownie odwrócił głowę.

„Ludzie?”

Policjant spojrzał na niego poważnie.


„Właśnie dlatego tu jestem. Sabina twierdzi, że Wiktor nie działał sam.”

Poczułam zimno przebiegające po plecach, mimo że leżałam pod grubym kocem.

„Kto jeszcze?”

„Nie podała nazwiska.”

Aleksander zrobił krok w stronę policjanta.

„Musimy z nią porozmawiać.”

„To niemożliwe. Jest przesłuchiwana.”

„W takim razie proszę powiedzieć jej, że Elena żyje.”

Policjant zawahał się.

„Dlaczego?”


Aleksander spojrzał na mnie.

„Bo jeśli naprawdę boi się tych ludzi, wiadomość o tym, że Elena przeżyła, może zmusić ją do ujawnienia reszty.”

Mężczyzna przez chwilę nic nie mówił. W końcu skinął głową.

„Spróbuję.”

Kiedy wyszedł, w sali znowu zapadła cisza.

Patrzyłam na Aleksandra.

„Chcę wiedzieć wszystko.”

„Wiem.”

„Nie chcę już, żeby ktokolwiek decydował za mnie, co powinnam wiedzieć.”

Jego twarz stwardniała.


„Masz rację.”

„Więc proszę mi powiedzieć. Kim byłam, zanim moja matka zmieniła mi tożsamość?”

Aleksander usiadł przy łóżku i przez dłuższą chwilę patrzył przez okno.

„Twoja matka nazywała się Marta Wysocka. Była moją żoną. Pobraliśmy się, kiedy mieliśmy po dwadzieścia kilka lat. Pochodziłem z rodziny, która wtedy posiadała kilka dużych przedsiębiorstw. Po ślubie odkryłem, że Marta ukrywa przede mną część swojej przeszłości.”

„Jaką?”

„Jej ojciec był człowiekiem, który prowadził interesy na granicy prawa. Nie wiem, ile z tego było prawdą, a ile próbą oczernienia go. Wiem tylko, że po jego śmierci pojawiły się dokumenty dotyczące ogromnego majątku.”

„Testament.”

Aleksander skinął głową.

„Tak.”

Poczułam, że zaczynam rozumieć.


„I ten testament miał należeć do mnie?”

„Nie bezpośrednio. Według informacji, które otrzymałem, spadkobierczynią była osoba urodzona w określonym dniu, pod określonym nazwiskiem.”

Spojrzał na mnie.

„Tym nazwiskiem było nazwisko, które miałaś przy urodzeniu.”

„Jakie?”

Aleksander nie odpowiedział.

Wstał, podszedł do stolika i wyjął z torby cienką teczkę.

„Nie chcę cię przeciążać.”

„Otwórz ją.”

Zrobił to.


Na pierwszej stronie zobaczyłam swoje zdjęcie.

Byłam niemowlęciem.

Obok znajdowało się zdjęcie młodej kobiety, którą natychmiast rozpoznałam jako moją matkę.

Pod nimi widniał napis:

**Elena Maria Wysocka.**

A pod spodem data.

Ta sama, którą znałam od zawsze.

„To niemożliwe” — wyszeptałam.

Aleksander wskazał kolejną stronę.

„Twoja matka zmieniła tylko nazwisko. Nie datę urodzenia.”


„Dlaczego więc zrobiła to wszystko?”

„Bo ktoś próbował cię odnaleźć.”

„Kto?”

„Nie wiem.”

W tym momencie drzwi otworzyły się gwałtownie.

Do sali wszedł policjant.

Tym razem był wyraźnie zdenerwowany.

„Sabina chce rozmawiać.”

„Co powiedziała?” — zapytałam.

Policjant spojrzał na mnie.


„Powiedziała, że jeśli dowie się, że pani naprawdę żyje, zdradzi nazwisko człowieka, który zlecił Wiktorowi małżeństwo z panią.”

Poczułam, jak serce zaczyna mi walić.

„Zlecił mu?”

Policjant skinął głową.

„Ale jest jeden warunek.”

„Jaki?”

„Chce rozmawiać z panią osobiście.”

Aleksander natychmiast zaprzeczył.

„Nie.”

„Dlaczego?” — spytałam.


„Bo nie wiemy, czego się po niej spodziewać.”

„Ale ona może znać prawdę.”

„Może też próbować cię wykorzystać.”

Spojrzałam na niego.

„Przez całe życie inni podejmowali za mnie decyzje. Moja matka. Wiktor. Teraz pan. Nie.”

Aleksander zamilkł.

Wiedział, że nie może mnie zatrzymać.

Kilka godzin później siedziałam w specjalnym pokoju przesłuchań. Za szybą widziałam policjantów i Aleksandra. Sabina weszła skuta kajdankami. Wyglądała zupełnie inaczej niż kobieta, którą widziałam tamtej nocy na górskim zboczu. Nie było w niej pewności siebie. Jej twarz była blada, oczy podkrążone.

Usiadła naprzeciwko mnie.

Przez kilka sekund patrzyła na mnie bez słowa.


Potem wyszeptała:

„Powinnam była się upewnić, że nie żyjesz.”

„Dlaczego?”

Sabina spuściła wzrok.

„Bo gdybyś przeżyła, wszystko by się zawaliło.”

„Co wszystko?”

Wzięła głęboki oddech.

„Wiktor dostał pieniądze za to, żeby się z tobą ożenić.”

Zamarłam.

„Ile?”


„Dwa miliony.”

„Za małżeństwo ze mną?”

„Tak.”

Poczułam, jak żołądek zaciska mi się z bólu.

„Kto mu zapłacił?”

Sabina zaczęła płakać.

„Nie wiem, jak się nazywał.”

„Ale widziałaś go.”

„Tak.”

„Kto to był?”

Sabina podniosła wzrok.

Jej usta drżały.

„Człowiek, którego widziałam na zdjęciach w domu Wiktora.”

„Jakich zdjęciach?”

„Twojego ojca.”

Zabrakło mi tchu.

„Mój ojciec nie żyje.”

Sabina pokręciła głową.

„Właśnie dlatego to jest najgorsze.”

Pochyliła się nad stołem.

„Elena… człowiek, który zapłacił Wiktorowi za małżeństwo z tobą, twierdził, że jest twoim ojcem.”

Drzwi za szybą natychmiast się otworzyły.

Aleksander wszedł do pokoju.

Na jego twarzy po raz pierwszy zobaczyłam prawdziwe przerażenie.

„Sabina” — powiedział cicho. „Powiedz jej nazwisko tego człowieka.”

Kobieta spojrzała na niego.

I wtedy wyszeptała:

„Aleksander… on żyje.”

Aleksander znieruchomiał.

Sabina dodała:

„I od początku wiedział, gdzie ona jest.”

No comments yet