Sabina wypowiedziała te słowa tak cicho, że przez moment miałam wrażenie, iż źle ją usłyszałam. Aleksander jednak zrozumiał od razu. Jego twarz straciła kolor, a dłonie, które jeszcze chwilę wcześniej opierał na stole, zacisnęły się tak mocno, że pobielały mu knykcie.
„Kto?” — zapytał.
Sabina spojrzała najpierw na niego, potem na mnie.
„Nie tutaj.”
Policjant stojący za szybą wszedł do pomieszczenia.
„Jeżeli ma pani informacje dotyczące sprawy, proszę je przekazać teraz.”
Sabina pokręciła głową.
„Jeśli wypowiem jego nazwisko, zanim dostanę ochronę, jutro będę martwa.”
„Jest pani zatrzymana.”
„Nie rozumie pan.” Jej głos zaczął drżeć. „Wiktor nie był najważniejszy. Ja też nie. Ludzie, którzy stoją za tym wszystkim, nie boją się policji.”
Spojrzałam na nią z niedowierzaniem.
„Dlaczego miałabym pani wierzyć?”
Sabina spuściła wzrok.
„Nie powinnaś.”
To była pierwsza szczera rzecz, jaką od niej usłyszałam.
„Ale jeśli chcesz wiedzieć, dlaczego twój mąż cię wybrał, musisz znaleźć człowieka, który pojawił się w twoim życiu wiele lat przed nim.”
„Mój ojciec?”
Sabina skinęła głową.
„Tak.”
Aleksander gwałtownie odsunął krzesło.
„To niemożliwe.”
„Sam mówiłeś wszystkim, że zginął.”
„Bo zginął.”
„Nie.”
Sabina spojrzała mu prosto w oczy.
„Twoja żona nie uciekła przed nim trzydzieści lat temu. Pomogła mu zniknąć.”
Zapadła cisza.
Patrzyłam na Aleksandra.
„Czy to prawda?”
Nie odpowiedział.
To wystarczyło.
„Wiedział pan?”
„Nie wszystko.”
„Ale wiedział pan, że mój ojciec może żyć?”
Aleksander zamknął oczy.
„Miałem podejrzenia.”
„Dlaczego mi pan nie powiedział?”
„Bo nie chciałem, żebyś dowiedziała się w ten sposób.”
„W jaki sposób byłby lepszy? Po tym, jak mój mąż próbował mnie zabić?”
Aleksander nic nie odpowiedział.
Poczułam narastającą złość. Jeszcze rano był dla mnie człowiekiem, który uratował mnie i moje dziecko. Teraz zaczynałam widzieć w nim kolejną osobę, która od lat znała część mojego życia, podczas gdy ja żyłam w kłamstwie.
Sabina pochyliła się nad stołem.
„Wiktor dostał pierwszą wiadomość o tobie sześć lat temu.”
„Od kogo?”
„Od twojego ojca.”
Serce zabiło mi mocniej.
„Co było w wiadomości?”
„Tylko jedno zdanie.”
Sabina zawahała się.
„Napisano: Znajdź ją. Ożeń się z nią. Resztę zrobię sam.”
Poczułam, jak przeszywa mnie zimno.
„Dlaczego?”
„Bo ktoś chciał dostać się do twojego dziedzictwa.”
„Jakiego dziedzictwa?”
Sabina milczała.
Aleksander odezwał się pierwszy.
„Testament.”
„Nie tylko testament” — poprawiła go Sabina.
Spojrzała na mnie.
„Twoja matka zostawiła coś, czego twój ojciec szukał przez trzydzieści lat.”
„Co?”
Sabina przełknęła ślinę.
„Dowód.”
„Na co?”
„Na to, że twój ojciec nie był ofiarą.”
Aleksander gwałtownie spojrzał na nią.
„Przestań.”
„Powinna wiedzieć.”
„Nie teraz.”
„Właśnie teraz.”
Sabina pochyliła się jeszcze bliżej.
„Elena, twój ojciec został uznany za zmarłego, ponieważ ktoś upozorował jego śmierć. A człowiek, który pomógł mu zniknąć, był najbliższym współpracownikiem Aleksandra.”
Spojrzałam na Aleksandra.
„Kto?”
Nie odpowiedział.
Sabina powiedziała:
„Twój wujek, Roman Wysocki.”
Nazwisko uderzyło we mnie jak kolejny upadek.
Nie znałam żadnego Romana.
Aleksander pobladł.
„Roman nie żyje.”
Sabina zaśmiała się gorzko.
„Tak samo jak twój ojciec.”
Policjant natychmiast podszedł do Sabiny.
„Skąd ma pani tę informację?”
„Bo spotkałam go trzy miesiące temu.”
„Gdzie?”
Sabina spojrzała na mnie.
„W Warszawie.”
W tym momencie telefon Aleksandra zaczął dzwonić. Spojrzał na ekran i odebrał.
„Tak?”
Przez kilka sekund słuchał w milczeniu.
Potem jego twarz zmieniła się całkowicie.
„Powtórz.”
Przyłożył telefon mocniej do ucha.
„Jesteś pewien?”
Rozłączył się.
„Co się stało?” — zapytałam.
Aleksander spojrzał na mnie.
„Twój syn zniknął z oddziału.”
Wstałam tak gwałtownie, że przeszył mnie ból.
„Co?”
„Spokojnie. Nie mógł sam…”
„Gdzie jest moje dziecko?!”
Aleksander chwycił mnie za ramiona, próbując mnie uspokoić.
„Policja już zabezpiecza klinikę.”
Sabina nagle zaczęła krzyczeć.
„Nie klinika!”
Wszyscy spojrzeliśmy na nią.
„Oni nie zabrali dziecka.”
„Skąd pani to wie?” — zapytał policjant.
Sabina zaczęła płakać.
„Bo Wiktor powiedział mi, że jeśli Elena przeżyje, dziecko będzie ich planem B.”
„Planem B na co?” — spytałam.
Sabina podniosła wzrok.
„Na zmuszenie twojego ojca do wyjścia z ukrycia.”
W tej samej chwili drzwi pokoju otworzyły się z hukiem.
Do środka wbiegł lekarz.
„Panie Wysocki…”
„Gdzie jest dziecko?”
Lekarz z trudem łapał oddech.
„Znaleźliśmy niemowlę.”
Moje serce na moment stanęło.
„Gdzie?”
Lekarz spojrzał na mnie.
„W pokoju obok.”
Ruszyłam w jego stronę, ale zatrzymał mnie jednym zdaniem.
„Tyle że to nie jest pani syn.”







No comments yet