Rozrywka

Niesłysząca czterolatka weszła do zakazanego pokoju Damiana Wołkowa — to, co wyczuła pod dłonią, zmieniło wszystko

Damian nie odpowiedział od razu.

Stał nieruchomo, patrząc na ekran telefonu, na którym twarz Heleny była częściowo zasłonięta przez ramię Aleksandra.

Lilka trzymała go za palec.

Tak mocno, jakby już rozumiała, że człowiek po drugiej stronie głosu chciał odebrać jej coś, czego dopiero co zdążyła dotknąć.

Ojca.

— Przyjadę sam — powiedział Damian.

Aleksander zaśmiał się cicho.

— Nadal wydajesz rozkazy, jakbyś kontrolował sytuację.

— Powiedziałeś, że chcesz mnie i dziewczynkę.

— Powiedziałem, żebyś przywiózł córkę.


Damian zacisnął szczękę.

— Nie.

Po drugiej stronie zapadła cisza.

Potem usłyszeliśmy stłumiony jęk Heleny.

— Masz godzinę — powiedział Aleksander. — Potem zacznę usuwać ludzi, którzy przez cztery lata pomagali ci żyć w niewiedzy.

Połączenie zostało przerwane.

Wiktor natychmiast odwrócił się do Damiana.

— Nie może pan tam jechać.

— Jadę.

— To pułapka.


— Oczywiście, że to pułapka.

Profesor Ostrowski wstał powoli.

— I właśnie dlatego Aleksander oczekuje, że zareagujesz jak dawniej. Gniewem.

Damian spojrzał na niego.

— Ma Helenę.

— A jeśli pojedziesz tam z Lilką, będzie miał również twoją córkę.

Przycisnęłam Lilkę do siebie.

— Nigdzie jej nie zabiorę.

Damian popatrzył na mnie.

Tym razem nie próbował się sprzeczać.


— Dobrze.

Wiktor uniósł brwi.

— Dobrze?

— Aleksander nie dostanie tego, czego chce.

Damian odwrócił się do profesora.

— Masz kopię wyniku ojcostwa?

— Kilka.

— I dokument Natalii?

— Oryginał.

Damian skinął głową.


— To wystarczy.

Wiktor patrzył na niego przez chwilę.

— Co pan planuje?

Damian spojrzał przez okno na mokry las.

— Przez lata Aleksander wygrywał dlatego, że wszyscy bali się tego, co może ujawnić.

Odwrócił się.

— Tym razem my ujawnimy wszystko pierwsi.

Dwadzieścia minut później plan był gotowy.

Ja, Lilka, profesor Ostrowski i doktor Wysocki mieliśmy zostać w bezpiecznym miejscu.

Wiktor miał wrócić z Damianem do Szarego Wzgórza bocznym wjazdem.


Jednocześnie kopie dokumentów dotyczących Lilki, Natalii i choroby Damiana miały zostać przekazane trzem ludziom spoza rodzinnego kręgu.

Jeśli Damian nie odezwie się w ciągu godziny, wszystko miało zostać ujawnione.

— Aleksander nie będzie ryzykował — powiedział Wiktor.

Damian spojrzał na niego.

— Będzie.

— Skąd ta pewność?

— Bo gdyby był rozsądny, cztery lata temu zostawiłby moją córkę w spokoju.

Przed wyjazdem Damian uklęknął przed Lilką.

Wyjął z kieszeni materiałowego króliczka, którego wcześniej mu dała.

Oddał jej go.


Lilka pokręciła głową.

Potem wepchnęła zabawkę z powrotem w jego dłonie.

— Chce, żeby pan go zatrzymał — powiedziałam.

Damian patrzył na króliczka przez długą chwilę.

— Wrócę.

Przetłumaczyłam to Lilce.

Natychmiast pokazała:

Obiecujesz?

Damian przełknął ślinę.

— Obiecuję.


Po raz pierwszy bałam się nie tylko o niego.

Bałam się również o to, co stanie się z Lilką, jeśli złamie tę obietnicę.

Kiedy samochód zniknął za drzewami, profesor Ostrowski zamknął wszystkie drzwi.

Czekanie było gorsze niż ucieczka.

Mijały minuty.

Dziesięć.

Piętnaście.

Dwadzieścia trzy.

Wysocki chodził po pokoju.

— Powinienem był powiedzieć mu wcześniej.


Profesor spojrzał na niego.

— Tak.

— Próbowałem chronić dziecko.

— Chronienie kogoś przez kłamstwo zawsze ma cenę.

Wysocki spuścił głowę.

Telefon zadzwonił.

Poderwałam się.

To był Wiktor.

— Jesteśmy w środku — powiedział.

W tle słychać było głosy.


— Helena żyje.

Odetchnęłam.

— A Damian?

Zapadła krótka cisza.

— Jest z Aleksandrem.

Serce zaczęło mi walić.

— Sam?

— Tak.

Połączenie urwało się.

Tymczasem w Szarym Wzgórzu Damian wszedł do głównego salonu bez broni.


Aleksander czekał przy kominku.

Helena siedziała na krześle przy oknie, z rękami związanymi z tyłu.

Dwóch uzbrojonych mężczyzn stało za nią.

Aleksander wyglądał niemal dokładnie tak, jak zapamiętał go Damian z dzieciństwa.

Starannie zapięty płaszcz.

Srebrne włosy.

Spokojne oczy.

— Gdzie dziewczynka? — zapytał.

Damian zamknął za sobą drzwi.

— Nie przyjedzie.

Twarz Aleksandra stwardniała.

— Popełniasz błąd.

— Popełniłem go cztery lata temu.

— Jaki?

— Uwierzyłem ludziom wokół siebie.

Aleksander uśmiechnął się.

— W końcu zmądrzałeś.

Damian zrobił krok bliżej.

— Powiedz mi jedno.

— Słucham.

— Dlaczego Natalia?

Uśmiech Aleksandra zniknął.

— Bo była słaba.

Helena szarpnęła się na krześle.

— Kłamiesz.

Aleksander nawet na nią nie spojrzał.

— Natalia chciała odejść. Zabrać dziecko. Zniknąć.

— Więc kazałeś ją śledzić.

— Kazałem pilnować rodziny.

Damian zacisnął pięści.

— To ty kazałeś zmienić moje leki?

Aleksander westchnął.

— Damian, zawsze byłeś zbyt silny, żeby sam ustąpić.

To wystarczyło.

Damian zrobił jeszcze jeden krok.

— Czyli przyznajesz.

Aleksander uśmiechnął się.

— Przyznaję, że próbowałem uratować to, co twój ojciec zbudował.

W tym samym momencie Wiktor, ukryty w korytarzu, spojrzał na małe urządzenie w dłoni.

Nagrywanie działało.

Każde słowo.

Każde przyznanie.

Damian wiedział o tym.

Dlatego nie zaatakował.

Jeszcze nie.

— A moja córka? — zapytał.

Aleksander zmrużył oczy.

— Dziecko było problemem.

Helena odwróciła głowę.

— Miała osiem dni.

— I nazwisko Wołkow.

Damian pobladł.

Ale zanim zdążył odpowiedzieć, z korytarza dobiegł krzyk.

Jeden z ludzi Aleksandra sięgnął po broń.

Drzwi otworzyły się gwałtownie.

Wiktor i dwóch lojalnych ochroniarzy wpadli do środka.

Wszystko wydarzyło się jednocześnie.

Helena rzuciła się na podłogę.

Aleksander cofnął się w stronę kominka.

Jeden z jego ludzi podniósł broń.

Damian uderzył go w nadgarstek.

Padł strzał.

Kula trafiła w ścianę.

Po kilku sekundach obaj ludzie Aleksandra leżeli rozbrojeni na podłodze.

Wiktor podszedł do Heleny i przeciął więzy.

Aleksander został sam.

Mimo to nadal się uśmiechał.

— Myślisz, że to koniec?

Damian spojrzał na niego.

— Nie.

Wiktor uniósł urządzenie.

— Ale mamy wszystko.

Po raz pierwszy twarz Aleksandra straciła spokój.

Damian wyciągnął telefon.

Na ekranie widniała wiadomość od profesora.

Dokumenty zostały wysłane.

Nie dało się już ich zatrzymać.

Ale wtedy Aleksander powiedział cicho:

— Nadal nie wiesz najważniejszego.

Damian zatrzymał się.

— Czego?

Aleksander spojrzał mu prosto w oczy.

— Natalia nie umarła przez przypadek.

W pokoju zapadła cisza.

Helena pobladła.

Damian zrobił jeden krok.

— Co powiedziałeś?

Aleksander uśmiechnął się po raz ostatni.

— Jeśli chcesz wiedzieć, kto naprawdę ją zabił, zapytaj człowieka, który właśnie stoi obok ciebie.

Damian powoli odwrócił głowę.

Aleksander patrzył prosto na doktora Wysockiego, który właśnie wszedł do salonu.

Ciąg dalszy — kliknij Część 9, aby czytać dalej.

No comments yet