Rozrywka

Przyznałam, Że W Wieku 28 Lat Wciąż Jestem Dziewicą — Miliarder Usłyszał Mój Sekret, Ale To, Co Ukrywała Jego Rodzina, Zmieniło Wszystko

Patrzyłam na datę pod zdjęciem tak długo, aż cyfry zaczęły mi się rozmazywać.

Jutrzejsza.

Nie dzisiejsza. Nie sprzed tygodnia. Nie sprzed sześciu miesięcy, kiedy — według wiadomości Katarzyny — spotkała mojego ojca.

Jutrzejsza.

— To niemożliwe — powiedziała Hania.

Aleksander wziął telefon i powiększył fotografię.

— Zdjęcie mogło zostać przygotowane wcześniej. Data może oznaczać termin, nie moment wykonania.

— Termin czego? — zapytałam.

Nikt nie odpowiedział.

Wtedy zauważyłam coś na kartce trzymanej przez Piotra. Pod adresem Vistuli znajdowały się małe cyfry.

08:30.

— On chce, żebym jutro przyszła do firmy.

— Albo ktoś chce, żebyś tak myślała — odpowiedział Aleksander.

Spojrzałam na niego.

— Przestaję wiedzieć, komu wierzyć.

— W takim razie nie wierz nikomu. Sprawdzaj.

To zdanie zatrzymało mój gniew.

Dokładnie tak powiedziałby ojciec.

Telefon Aleksandra ponownie zadzwonił. Tym razem nie odebrał.

— Posiedzenie rady zaczyna się za siedemnaście minut.

— Jedziemy — powiedziałam.

Wiktor uniósł brwi.

— Po co?

— Adrian chce usunąć Aleksandra, używając udziałów zapisanych na mnie. Nie pozwolę nikomu podejmować decyzji w moim imieniu.

— Formalnie nie masz jeszcze prawa wykonywania głosów — powiedział.

— To się okaże.

Aleksander spojrzał na mnie przez moment.

— Maja, jeśli wejdziesz na to posiedzenie, jutro twoje nazwisko będzie wszędzie.

— Moje nazwisko już jest w archiwum wysłanym do mediów.

— To nie to samo. Dzisiaj rano byłaś analityczką. Za godzinę mogą nazywać cię kobietą, która przejmuje miliardową firmę.

— Nie przejmuję firmy.

— Media nie potrzebują prawdy. Potrzebują nagłówka.

Wzięłam płaszcz.

— W takim razie dam im prawdę.

Do siedziby Vistuli dotarliśmy kilka minut przed rozpoczęciem posiedzenia. Przed budynkiem stały już wozy transmisyjne. Ktoś musiał opublikować część dokumentów szybciej, niż przewidywaliśmy.

Gdy wysiadłam, błysnęły flesze.

— Pani Nowak! Czy jest pani córką współzałożyciela Vistuli?

— Czy przejmuje pani kontrolę nad spółką?

— Czy Aleksander Krawiec wiedział o fałszerstwie?

Zatrzymałam się.

Aleksander dotknął lekko mojego łokcia.

— Nie musisz odpowiadać.

Spojrzałam na niego.

— Wiem.

I poszłam dalej.

Na piętrze zarządu czekało kilkanaście osób. Prawnicy, członkowie rady, dyrektor finansowy i ludzie, których wcześniej widywałam tylko na firmowych fotografiach.

Kiedy weszłam, rozmowy ucichły.

Jeszcze kilka godzin temu część z nich prawdopodobnie nie znała mojego imienia.

Przy końcu stołu siedział mężczyzna około sześćdziesiątki.

Elegancki. Siwe włosy. Spokojne oczy.

Wstał.

Nie potrzebowałam przedstawienia.

— Adrian Wolski — powiedziałam.

— Maja.

Nie „pani Nowak”.

Maja.

Jakby miał prawo.

— Nie nazywaj mnie tak.

Na jego twarzy pojawił się cień bólu.

— Rozumiem.

— Nie sądzę.

Aleksander wszedł za mną.

— Nie masz prawa zwoływać rady.

Adrian spokojnie podniósł dokument.

— Jako powiernik Nova Heritage Trust mam.

— Trust należy do Mai.

— Beneficjentem jest Maja. Zarząd pozostaje przy powierniku do momentu spełnienia ostatniego warunku Piotra.

Podeszłam do stołu.

— Jakiego warunku?

Adrian spojrzał na mnie.

— Musisz poznać pełną historię powstania Vistuli i świadomie zaakceptować udziały.

— Więc ją opowiedz.

— Nie tutaj.

— Właśnie tutaj.

Członkowie rady obserwowali nas w absolutnej ciszy.

Adrian wyjął kolejną teczkę.

— Piotr przewidział, że tak zareagujesz.

Położył przede mną dokument.

Na pierwszej stronie znajdował się podpis ojca.

Tym razem oryginalny. Byłam tego niemal pewna.

„Instrukcja dla powiernika Nova Heritage Trust.”

Czytałam.

Jeżeli archiwum zostanie uruchomione, rada ma czasowo zawiesić prezesa do chwili wyjaśnienia roli Argos Systems w wydarzeniach związanych z Piotrem.

Spojrzałam na Aleksandra.

— Wiedziałeś, do czego używano Argosa?

— Do wykrywania oszustw, kradzieży tożsamości i lokalizowania aktywów.

— Ludzi?

— Technologia mogła korelować dane.

Adrian odezwał się:

— Mogła znaleźć człowieka, który nie chciał zostać znaleziony.

— Powiedziałeś, że to Katarzyna uruchomiła system — odpowiedziałam.

— Uruchomiła jedno wyszukiwanie. Pytanie brzmi, kto je zlecił.

Hania weszła właśnie z Tomaszem i Ewą.

— Moja matka? — zapytała.

Adrian spojrzał na nią.

— Katarzyna pracowała w Argos pod innym nazwiskiem.

Tomasz pobladł.

— Nie.

— Przez trzy lata.

— Dlaczego?

— Żeby znaleźć Piotra.

Hania zacisnęła dłonie.

— Dla kogo?

Adrian odwrócił laptop w naszą stronę.

Na ekranie znajdował się raport z wyszukiwania sprzed czterech lat.

„Cel: Piotr Nowak.”

„Zleceniodawca: konto AK-01.”

Aleksander podszedł bliżej.

— To moje konto.

Poczułam ucisk w piersi.

— Czyli jednak ty.

— Nie zlecałem tego.

Adrian spojrzał na niego.

— Problem polega na tym, że uwierzytelnienie wykonano twoim kluczem sprzętowym.

— Ktoś go użył.

— Kto miał dostęp?

Aleksander milczał.

Wiktor, który właśnie wszedł do sali, odpowiedział:

— Ja.

Wszyscy odwróciliśmy głowy.

— Miałem zapasowy klucz syna.

Aleksander patrzył na ojca.

— Powiedziałeś, że nie wiedziałeś, gdzie jest Piotr.

— Bo nie wiedziałem.

— Użyłeś mojego dostępu?

— Nie.

Adrian uśmiechnął się gorzko.

— I właśnie dlatego Piotr nikomu z was nie ufał.

— A tobie ufał? — zapytałam.

Adrian spojrzał na mnie.

— Nie pod koniec.

To mnie zaskoczyło.

— Więc dlaczego jesteś powiernikiem?

— Bo próbował mnie zmusić do naprawienia tego, co zrobiłem dwadzieścia osiem lat temu.

Zapadła cisza.

— Sfałszowałeś podpis Piotra?

— Przygotowałem dokument. Wiktor zgodził się go wykorzystać.

Wiktor nie zaprzeczył.

— A moja matka?

Adrian spojrzał na Ewę.

— Ewa odkryła fałszerstwo.

— I próbowałeś ją zabić?

— Nie.

— Więc kto?

Adrian wziął głęboki oddech.

— Właśnie tego Piotr próbował dowiedzieć się przez dwadzieścia dwa lata.

Nagle na ekranie laptopa pojawiło się powiadomienie.

Nowa wiadomość.

Nadawca: PN.

Zamarłam.

Adrian również.

— To on? — zapytałam.

Nie odpowiedział.

Otworzyłam wiadomość.

„Nie głosujcie nad zawieszeniem Aleksandra.”

Pod spodem znajdował się plik wideo.

Włączyłam.

Ojciec pojawił się na ekranie. Tym razem siedział w samochodzie. Nagranie było świeże — na pasku widniała dzisiejsza data.

— Jeśli to oglądacie, Maja dotarła do rady. Dobrze.

Łzy natychmiast napłynęły mi do oczu.

— Aleksander nie zlecił wyszukania mnie przez Argos. Wiem to od sześciu miesięcy.

Aleksander zesztywniał.

— Konto AK-01 zostało sklonowane. Znalazłem osobę, która to zrobiła.

Hania chwyciła rękę ojca.

Piotr mówił dalej:

— Ta sama osoba manipulowała Wiktorem. Pomagała Adrianowi ukryć fałszerstwo. Wiedziała o zniknięciu Ewy. A cztery lata temu doprowadziła Argos do mnie.

Pochylił się do kamery.

— Nie podam nazwiska przez sieć. Jutro o ósmej trzydzieści przyniosę oryginalny dowód osobiście.

Serce waliło mi jak szalone.

— Maju, wiem, że nie mam prawa prosić cię o wybaczenie. Ale proszę o jedno: do mojego przyjazdu nikomu nie przekazuj pełnej kontroli nad trustem.

Nagranie zakończyło się.

W sali nikt się nie odezwał.

A potem rozległ się głos systemu konferencyjnego:

— Odebrano nowy wniosek akcjonariusza większościowego.

Adrian spojrzał na komputer.

— To nie ja.

Aleksander podszedł do ekranu.

Wniosek został złożony z Nova Heritage Trust.

Podpis elektroniczny należał do mnie.

— Nie podpisywałam tego.

Adrian pobladł.

Dokument zawierał tylko jedno żądanie:

„Natychmiast odwołać Aleksandra Krawca i przekazać pełnię praw głosu Mai Nowak.”

Pod spodem system wskazywał metodę autoryzacji.

Biometria głosowa.

Moja.

Aleksander spojrzał na mnie.

— Ktoś ma nagranie twojego głosu.

I wtedy przypomniałam sobie pierwsze spotkanie, podczas którego powiedziałam sekret Hani.

Firmową stołówkę.

Matowe drzwi sali konferencyjnej.

System mikrofonów zamontowanych w suficie.

Ale Adrian patrzył już na coś innego.

Na zapis techniczny autoryzacji.

— To nie pochodzi ze stołówki — powiedział.

— Skąd?

Odwrócił ekran.

Źródłem próbki głosu był plik zapisany dwa lata wcześniej.

Dokładnie w dniu, w którym zostałam zatrudniona w Vistula Technologies.

Nazwa pliku:

„MAJA_NOWAK_REKRUTACJA_FINAL.”

A osoba, która pobrała nagranie z działu HR, zrobiła to jeszcze zanim przekroczyłam próg firmy.

Konto użytkownika należało do Katarzyny Zielińskiej.

No comments yet