Ciemność pochłonęła kuchnię tak całkowicie, że śmiech Haliny zamarł jej w gardle.
Tomasz znieruchomiał z drewnianym kijem uniesionym nade mną.
— Co się stało?
Z zewnątrz dobiegło metaliczne kliknięcie.
Potem kolejne.
Zamek w tylnych drzwiach właśnie się odblokował.
Ryszard zaklął i sięgnął po telefon, ale nie było zasięgu. Transmisja Nikoli nagle się urwała, a ekran jej telefonu zgasł. Po raz pierwszy tego ranka na ich twarzach zamiast zarozumiałości pojawił się strach.
— Tomasz — wyszeptała Halina. — Ktoś jest w domu.
Mocniej zacisnął dłonie na kiju.
— Nikt mnie nie przejdzie.
Czerwony punkt przeciął ciemność i zatrzymał się na jego klatce piersiowej.
— Rzuć to — rozkazał spokojny głos.
Serce niemal przestało mi bić.
Aleksander.
Tomasz gwałtownie odwrócił się w stronę korytarza, szarpnął mnie za włosy, podciągając do góry, i przycisnął kij do mojego gardła.
— Zrób jeszcze jeden krok, a ona straci dziecko.
Czerwony punkt ani drgnął.
Aleksander również.
— Popełniłeś największy błąd w swoim życiu — powiedział mój brat. — Założyłeś, że przyszedłem sam.
Z przodu domu rozległ się trzask tłuczonego szkła. Ciężkie kroki zadudniły w salonie. Nikola wrzasnęła, gdy dwie postacie odciągnęły ją od drzwi. Ryszard próbował uciec, ale ktoś przycisnął go do blatu.
— To jest porwanie! — zapiszczała Halina.
— Nie — odpowiedział inny głos. — To jest akcja ratunkowa.
Tomasz ścisnął mnie mocniej. Czułam na uchu jego gorący, urywany oddech pełen paniki. Zaczął ciągnąć mnie tyłem w stronę kuchenki, gdzie na patelni syczał rozgrzany olej.
— Powiedz im, żeby wyszli — wyszeptał. — Bo przysięgam...
Dziecko kopnęło mocno.
Wbiłam łokieć w jego żebra.
Kij wyślizgnął mu się z dłoni.
W ciemności huknął strzał, a chwilę później Tomasz wrzasnął, gdy kij wypadł mu z ręki.
Awaryjne światła zamigotały.
Aleksander przemknął przez kuchnię, złapał mnie, zanim upadłam, i przycisnął swoją kurtkę do krwawiącego uda.
— Już jesteś bezpieczna — powiedział.
Ale jego twarz mówiła coś zupełnie innego.
Spojrzał w stronę schodów, gdzie jeden z ratowników odkrył zamknięte stalowe drzwi ukryte za panelem w ścianie.
— Aleksander — zawołał mężczyzna drżącym głosem. — Musisz zobaczyć, co jest w środku.
Wtedy zza drzwi dobiegł płacz dziecka.
**Ciąg dalszy — kliknij Część 3, aby czytać dalej.**







No comments yet