Polecenie Michała natychmiast zmieniło atmosferę na SOR-ze.
Pracownik ochrony zamknął drzwi, a dwie pielęgniarki dyskretnie stanęły między Tomaszem a moim łóżkiem. Na twarzy mojego męża wciąż widniał ten sam nienagannie opanowany wyraz, ale w jego oczach pojawiła się panika.
— To jakiś absurd — powiedział. — Moja żona jest zdezorientowana przez leki.
Michał nawet na niego nie spojrzał.
— Ma wokół szyi siniaki odpowiadające śladom palców, obrażenia obronne na obu rękach i urazy żeber, które nie pasują do zwykłego upadku.
Tomasz wyciągnął rękę w stronę mojej dłoni.
Cofnęłam ją.
Ten jeden drobny ruch zniszczył całe jego przedstawienie.
Michał zarządził badanie sądowo-lekarskie, wykonanie dokumentacji fotograficznej obrażeń, badania toksykologiczne oraz natychmiastową ochronę policyjną. Potem pochylił się nade mną.
— To on ci to zrobił?
Gardło paliło mnie przy każdym oddechu, ale zmusiłam się, żeby wypowiedzieć jedno słowo.
— Tak.
Tomasz ruszył w stronę drzwi.
Ochrona go zatrzymała.
— Nie możecie mnie tu przetrzymywać — warknął. — Znam ludzi z rady szpitala.
— A ja znam prawo — odpowiedział Michał.
Kilka minut później przyjechało dwóch policjantów z wydziału kryminalnego. Tomasz ponownie opowiedział historię o upadku pod prysznicem, tym razem dodając do niej łzy. Twierdził, że jestem niestabilna emocjonalnie, mściwa i potajemnie uzależniona od leków przeciwbólowych.
Starannie przygotował swoje kłamstwo.
Ale ja również się przygotowałam.
— Michał — wyszeptałam. — Otwórz niebieski plik.
Mój brat wziął tablet i wpisał hasło, które przekazałam mu kilka miesięcy wcześniej.
Ekran wypełnił się dowodami.
Wiadomościami z groźbami.
Zdjęciami.
Nagraniami audio.
Przelewami z Vistula Development do dwudziestu trzech spółek-wydmuszek.
Prowadzący sprawę policjant spojrzał na Tomasza.
— To już nie jest tylko śledztwo w sprawie pobicia.
Twarz Tomasza pobladła.
Wyjaśniłam, że wyprowadzał pieniądze inwestorów, przekupywał inspektorów i prał pieniądze za pośrednictwem nieruchomości, które istniały wyłącznie na papierze. Zaszyfrowany plik zawierał wystarczająco dużo dowodów, by zamrozić każde konto znajdujące się pod jego kontrolą.
— Beze mnie nie zbudowałabyś niczego — syknął Tomasz.
— Właśnie dlatego nigdy dokładnie nie przeczytałeś umowy właścicielskiej.
Do sali wszedł mój prawnik, trzymając w ręku pilne postanowienie dotyczące zabezpieczenia spółki.
Za pośrednictwem funduszu powierniczego utworzonego przez mojego ojca posiadałam pięćdziesiąt osiem procent Vistula Development.
Ze skutkiem natychmiastowym Tomasz został odwołany ze stanowiska prezesa.
Jego rezydencja, samochody oraz prywatne konta zostały zamrożone do czasu zakończenia postępowania.
Po raz pierwszy zobaczyłam na jego twarzy prawdziwy strach.
Wtedy wróciła pielęgniarka z wynikami moich badań toksykologicznych.
— Doktorze Kowalski — powiedziała — znaleźliśmy w jej krwi silny środek uspokajający.
Twarz Michała stężała.
— Nigdy jej tego nie przepisałem.
Policjant przeszukał płaszcz Tomasza i znalazł pustą fiolkę.
Ale na etykiecie z apteki nie widniało nazwisko Tomasza.
Widniało nazwisko Michała.
Mój brat wpatrywał się w fiolkę z przerażeniem.
Wtedy Tomasz się uśmiechnął.
— Nadal myślicie, że tylko ja chciałem jej śmierci?
**Ciąg dalszy — kliknij Część 3, aby czytać dalej.**







No comments yet