Rozrywka

Moja Córka Wróciła Zakrwawiona W Noc Poślubną — Teściowa Pobiła Ją Za Odmowę Przepisania Mieszkania, Ale Nie Wiedziała, Kim Jest Jej Ojciec

Aleksander patrzył na zdjęcie swojej matki tak długo, że zaczęłam się zastanawiać, czy w ogóle oddycha. Zofia siedziała na łóżku zabiegowym z kocem narzuconym na ramiona i obserwowała nas oboje, próbując zrozumieć coś, czego sama jeszcze nie mogłam pojąć. Helena nie widziała wnuczki od czasu, gdy Zofia miała jedenaście lat. Po naszym rozwodzie zniknęła niemal całkowicie. Wiedziałam jedynie, że sprzedała dom pod Konstancinem i wyjechała za granicę. Aleksander przez lata odmawiał rozmów o niej. Teraz jej twarz znajdowała się na ekranie telefonu, kilka metrów od apartamentu, w którym pobito naszą córkę.

— Dlaczego babcia tam była? — zapytała Zofia.

Aleksander schował telefon do kieszeni.

— Tego właśnie się dowiemy.

— Nie — powiedziałam. — Tym razem nie możesz powiedzieć pół prawdy i oczekiwać, że będziemy cierpliwie czekać.

Spojrzał na mnie.

— Co masz na myśli?

— Kiedy powiedziałam „Baltic Development”, od razu wiedziałeś, o jakiej firmie mówię. Kiedy zobaczyłeś swoją matkę, nie wyglądałeś tylko na zaskoczonego. Wyglądałeś, jakby coś, czego od dawna się obawiałeś, właśnie się potwierdziło.

Zofia przeniosła wzrok na ojca.

— Tato?

Aleksander zacisnął szczękę. W końcu usiadł naprzeciwko nas.

— Baltic Development powstało dwanaście lat temu. Jednym z pierwszych udziałowców była spółka należąca do mojej matki.

Poczułam zimno.

— Wiedziałeś?

— Dowiedziałem się kilka lat później. Helena wycofała się oficjalnie, zanim zaczęły się problemy z przejmowaniem nieruchomości.

— Oficjalnie? — powtórzyłam.

— Nigdy nie uwierzyłem, że naprawdę przestała mieć z nimi kontakt.

Zofia pobladła jeszcze bardziej.

— Czyli twoja matka zna Karolinę?

— Prawdopodobnie.

— Prawdopodobnie?! — Jej głos nagle się załamał. — Zostałam związana i pobita w noc własnego ślubu, a ty mówisz „prawdopodobnie”?

Aleksander opuścił wzrok.

— Masz prawo być wściekła.

— Nie chcę mieć prawa być wściekła. Chcę wiedzieć, dlaczego mnie wybrali.

Te słowa zawisły między nami. I właśnie wtedy uświadomiłam sobie coś, czego wcześniej nie chciałam dopuścić do siebie. Być może Jakub nie poznał Zofii przypadkiem.

Aleksander najwyraźniej pomyślał o tym samym.

— Jak poznałaś Jakuba?

Zofia otarła łzy.

— Na konferencji prawniczej w Krakowie. Byłam tam z Martą. Jakub podszedł do mnie podczas kolacji.

— Wiedział wtedy, kim jesteś?

— Powiedział, że nie.

— A kiedy dowiedział się o mieszkaniu?

Zofia długo milczała.

— Bardzo wcześnie.

Poczułam ucisk w żołądku.

— Jak wcześnie?

— Może po trzech tygodniach. Odwoził mnie do domu i zapytał, czy wynajmuję. Powiedziałam, że mieszkanie dostałam od taty.

Aleksander wstał.

— Potrzebuję telefonu Jakuba.

— Nie mam go.

— Nie numeru. Aparatu.

Zofia spojrzała na niego zdezorientowana.

— Został w hotelu.

Ale wtedy nagle zesztywniała.

— Mój telefon też.

Spojrzałyśmy na siebie. Zofia przyjechała do mnie taksówką bez torebki, dokumentów i telefonu. W chaosie nikt z nas wcześniej nie pomyślał o tym, jak udało jej się wydostać z hotelu.

— Jak uciekłaś? — zapytałam cicho.

Zofia zaczęła oddychać szybciej.

— Nie wiem.

— Spróbuj sobie przypomnieć.

Zamknęła oczy.

— Karolina wyszła. Teresa została ze mną. Potem ktoś zapukał. Teresa otworzyła drzwi… i ktoś powiedział, że ochrona hotelu dostała zgłoszenie o hałasie. Pamiętam krzyk. Potem jedna z kobiet przecięła opaski. Kazali mi się umyć i przebrać, ale nie chciałam zdjąć sukni. Wybiegłam.

— Kto otworzył ci drogę? — zapytał Aleksander.

Zofia pokręciła głową.

— Nie widziałam twarzy. Mężczyzna. Miał hotelowy uniform.

Telefon Aleksandra zadzwonił ponownie. Tym razem Marek przekazał informację, która zmieniła jego wyraz twarzy.

— Ochroniarz, który interweniował na piętrze, zniknął po zakończeniu zmiany — powiedział po rozłączeniu. — Hotel twierdzi, że człowiek o podanym nazwisku nigdy u nich nie pracował.

Zofia spojrzała na mnie przerażona.

— Więc kto mnie wypuścił?

Nie zdążyłam odpowiedzieć. Do gabinetu wszedł lekarz z przezroczystą torbą.

— Przepraszam, ale podczas zabezpieczania sukni znaleźliśmy coś wszytego w podszewkę.

Położył na stole niewielki przedmiot owinięty materiałem. Była to karta pamięci microSD.

Aleksander natychmiast sięgnął po rękawiczki.

— Gdzie dokładnie?

— Przy dolnym szwie. Wygląda na to, że ktoś przeciął podszewkę i zszył ją ręcznie.

Zofia patrzyła na kartę.

— Ja tego nie zrobiłam.

Aleksander poprosił Marka o bezpieczny komputer. Czterdzieści minut później siedzieliśmy w zamkniętym gabinecie administracyjnym kliniki. Na karcie znajdował się tylko jeden plik wideo.

Nagranie trwało dwie minuty i siedemnaście sekund.

Obraz był ciemny, jakby kamera znajdowała się w kieszeni. Najpierw słyszeliśmy jedynie głosy.

Rozpoznałam Karolinę.

— Dziewczyna podpisze. Jeśli nie dzisiaj, to jutro.

Potem odezwała się Teresa.

— A jeśli Aleksander się dowie?

Zapadła krótka cisza.

I wtedy usłyszeliśmy głos Heleny.

— Aleksander nie może się dowiedzieć, zanim mieszkanie nie zmieni właściciela.

Zofia ścisnęła moją rękę.

Nagranie zaszeleściło.

Karolina powiedziała:

— Wszystko zależy od Jakuba. Musi ją utrzymać pod kontrolą jeszcze przez kilka dni.

Helena odpowiedziała spokojnie:

— Nie chodzi już tylko o mieszkanie.

Aleksander pochylił się w stronę ekranu.

— Co powiedziałaś, mamo? — wyszeptał.

Na nagraniu Karolina zapytała dokładnie o to samo.

— Więc o co?

Przez kilka sekund słyszeliśmy jedynie kroki.

Potem Helena wypowiedziała zdanie, po którym Aleksander zupełnie pobladł.

— Jeśli Zofia zacznie sprawdzać księgi wieczyste, odkryje, że apartament na Powiślu nigdy nie był najważniejszy. Aleksander popełnił jeden błąd siedemnaście lat temu. Zapisał na córkę coś znacznie cenniejszego.

Nagranie urwało się.

Zofia spojrzała na ojca.

— Co zapisałeś na mnie siedemnaście lat temu?

Aleksander nie odpowiedział.

I właśnie jego milczenie powiedziało mi, że doskonale wiedział.

No comments yet