Przez kilka sekund nie byłam w stanie oddychać.
Patrzyłam na człowieka, którego trzy dni wcześniej widziałam leżącego nieruchomo w trumnie, i próbowałam zmusić własny umysł, żeby zaakceptował obraz stojącego przede mną ojca.
Ryszard Sikorski wyglądał na zmęczonego. Miał kilkudniowy zarost, bladą twarz i ciemne ubranie, którego nigdy wcześniej u niego nie widziałam.
Ale to był on.
Ten sam sposób, w jaki zaciskał szczękę, kiedy był wściekły.
Te same oczy.
„Tato...”
Elżbieta nacisnęła spust.
Ojciec rzucił się w bok dokładnie w chwili, gdy stłumiony huk przeciął wnętrze boksu. Pocisk uderzył w metalową szafę.
Agentka ABW odpowiedziała natychmiast.
Nie strzeliła do mojej matki. Wycelowała w lampę nad jej głową.
Szkło eksplodowało.
Pomieszczenie pogrążyło się w półmroku.
„Beata! Rejestr!” — krzyknął ojciec.
Na wyświetlaczu pojawiło się zero.
Wszystkie monitory zgasły jednocześnie.
Przez sekundę panowała całkowita cisza.
Potem urządzenia ustawione wzdłuż ścian zaczęły jeden po drugim wydawać krótkie sygnały potwierdzające usunięcie danych.
Chwyciłam czarny rejestr i przycisnęłam go do piersi.
Elżbieta cofnęła się w stronę ukrytego przejścia.
„Nie ruszaj się!” — krzyknęłam.
Moja własna matka spojrzała na mnie bez najmniejszego śladu strachu.
„Naprawdę myślisz, że rozumiesz, po której stronie stoisz?”
„Odłóż broń.”
„Beata, ona chce, żebyś się wahała” — powiedział ojciec.
Matka uśmiechnęła się gorzko.
„Oczywiście. Ryszard zawsze wiedział, co należy powiedzieć, żebyś wykonała rozkaz.”
Te słowa zabolały bardziej, niż chciałam przyznać.
Zrobiłam krok w jej stronę.
„Dlaczego?”
Po raz pierwszy coś zmieniło się na jej twarzy.
Nie żal.
Nie wstyd.
Raczej zmęczenie człowieka, który przez zbyt wiele lat nosił jedną maskę.
„Bo świat, w którym żył twój ojciec, nigdy nie był tak czysty, jak ci wmawiał.”
„Sprzedawałaś informacje wojskowe.”
„Sprzedawałam przewagę.”
„Ludzie mogli przez to zginąć.”
„Ludzie zawsze giną, Beata.”
Zacisnęłam palce na pistolecie.
„Nie mów do mnie, jakbyśmy nadal były rodziną.”
Tym razem uśmiech zniknął z jej twarzy.
„A ty myślisz, że twoja kariera była przypadkiem?”
Zamarłam.
Ojciec natychmiast zrobił krok naprzód.
„Elżbieta, dosyć.”
„Nie. Skoro urządziłeś własny pogrzeb, pozwól przynajmniej, żeby córka dowiedziała się, kogo właściwie opłakiwała.”
Spojrzałam na niego.
„O czym ona mówi?”
Ojciec milczał.
I właśnie to milczenie przeraziło mnie najbardziej.
Matka wykorzystała moment.
Cofnęła się przez ukryte przejście i uderzyła dłonią w panel znajdujący się przy ścianie.
Metalowa przegroda zaczęła się zamykać.
Ruszyłam za nią.
Ojciec chwycił mnie za ramię.
„Nie!”
„Puść mnie!”
„Nie wiesz, co jest po drugiej stronie.”
„Ona ucieka!”
„Właśnie na to liczy.”
Metalowa ściana zatrzasnęła się przed moją twarzą.
Uderzyłam w nią pięścią.
„Miałam ją!”
„Nie miałaś.”
Odwróciłam się do ojca.
Cały ból ostatnich trzech dni eksplodował we mnie jednocześnie.
„Widziałam cię martwego!”
„Beata...”
„Stałam nad trumną. Trzymałam matkę za rękę. Przyjmowałam kondolencje. Podpisywałam dokumenty dotyczące twojej śmierci!”
Ojciec opuścił wzrok.
„Musiałem sprawić, żeby wszyscy uwierzyli.”
„Łącznie ze mną?”
„Zwłaszcza ty.”
Uderzyłam go otwartą dłonią w twarz.
Agentka ABW nawet się nie poruszyła.
Ojciec również nie.
Stał przede mną i przyjął policzek bez słowa.
„Nigdy więcej nie mów mi, że zrobiłeś coś takiego dla mojego bezpieczeństwa.”
„W takim razie powiem ci prawdę.”
Wyjął z kieszeni niewielki nadajnik.
„Twoja matka obserwowała cię od lat. Każdy awans. Każdy przydział. Każdą misję.”
Spojrzałam na fotografie rozłożone na stole.
„Powiedziała, że moja kariera nie była przypadkiem.”
„Bo nie była.”
Poczułam, jak coś ściska mi gardło.
Ojciec podszedł do zdjęcia z dnia, w którym otrzymałam nominację na pułkownika.
„Siatka potrzebowała kogoś wystarczająco wysoko postawionego, żeby mieć dostęp do informacji, ale jednocześnie wystarczająco wiarygodnego, żeby nikt nie podejrzewał go o zdradę.”
„Mnie.”
„Ciebie.”
„Więc całe moje życie...”
„Nie.” Jego głos stał się stanowczy. „Każdy egzamin zdałaś sama. Każdą misję przeżyłaś dzięki własnym decyzjom. Każdy stopień zdobyłaś uczciwie. Ale oni pomagali otwierać przed tobą drzwi, których później zamierzali użyć przeciwko tobie.”
Poczułam mdłości.
„I wiedziałeś?”
„Zrozumiałem dopiero siedem lat temu.”
„Siedem lat?”
„Od tamtej chwili próbowałem znaleźć dowód, który nie tylko oczyściłby ciebie, ale pozwolił zniszczyć całą strukturę.”
Agentka podniosła czarny rejestr, który wcześniej położyłam na stole.
„To właśnie ten dowód?”
Ojciec pokręcił głową.
„To tylko indeks.”
Spojrzałam na niego.
„Indeks czego?”
„Transakcji, pseudonimów, dat i miejsc.”
„A właściwe dowody?”
Ojciec spojrzał na zamkniętą ścianę, za którą zniknęła moja matka.
„Elżbieta ma dostęp do jedynego archiwum, które może połączyć nazwiska z konkretnymi operacjami.”
Agentka zaklęła pod nosem.
„Czyli pozwoliliśmy jej odejść z kluczem do całej sprawy.”
„Nie.”
Ojciec podniósł sygnet, który matka upuściła podczas ucieczki.
Ten sam sygnet, który kilka minut wcześniej trzymała w dłoni.
„Ona myśli, że nadal ma klucz.”
Odwrócił pierścień.
W jego wewnętrznej części znajdował się maleńki układ elektroniczny.
„Oryginał zamieniłem przed pogrzebem.”
Po raz pierwszy od chwili jego pojawienia się poczułam, że sytuacja mogła nie wymknąć się całkowicie spod kontroli.
Wtedy telefon agentki zawibrował.
Spojrzała na ekran.
Jej twarz natychmiast pobladła.
„Mamy problem.”
Pokazała nam wiadomość przesłaną z centrali.
Na ekranie widniało moje wojskowe zdjęcie.
Pod nim krótki komunikat.
PUŁKOWNIK BEATA SIKORSKA — PODEJRZANA O UJAWNIENIE INFORMACJI NIEJAWNYCH. NATYCHMIASTOWE ZATRZYMANIE.
Patrzyłam na własną twarz przez kilka długich sekund.
Matka nie uciekała.
Rozpoczęła drugą część planu.
Ojciec spojrzał na zegarek.
„Mamy najwyżej godzinę, zanim zamkną wszystkie drogi wyjazdowe.”
„Dokąd mamy jechać?”
Ryszard zacisnął dłoń na sygnetcie.
„Do miejsca, którego twoja matka przez dwadzieścia lat próbowała odnaleźć.”
„Co tam jest?”
Spojrzał mi prosto w oczy.
„Dowód, który pokaże ci, kto naprawdę wydał rozkaz zrobienia z ciebie zdrajcy.”
*Ciąg dalszy — kliknij Część 4, aby czytać dalej.*







No comments yet