Rozrywka

Poślubiłam umierającego Karola — po jego pogrzebie prawnik wręczył mi list, a drugie zdanie zwaliło mnie z nóg

Przez kilka sekund wpatrywałam się w telefon, jakbym samą siłą woli mogła zmusić ojca do ponownego połączenia.

Nic.

— Co powiedział? — zapytał Nowak.

— Że Wysocki chce mnie zabić.

Alicja natychmiast podeszła do drzwi i zamknęła je na zamek.

— Musimy wezwać ochronę.

— Nie — powiedział Nowak.

Spojrzałyśmy na niego.

— Jeśli Wysocki ma wpływ na systemy firmy, nie wiemy, komu tutaj możemy ufać.

Alicja odwróciła się do monitora.


— Sprawdzę, czy jego karta wejściowa jest aktywna.

Wpisała kilka komend.

Jej twarz momentalnie pobladła.

— Jest w budynku.

Poczułam ucisk w klatce piersiowej.

— Gdzie?

— System pokazuje, że wszedł osiem minut temu.

Nowak podszedł do drzwi.

— Musimy wyjść inną drogą.

— Nie ma innej — powiedziała Alicja. — Ten pokój ma tylko jedno wejście.


Wtedy coś kliknęło za ścianą.

Światło zgasło.

Ekrany wyłączyły się.

Przez sekundę staliśmy w całkowitej ciemności.

Potem zapaliło się czerwone światło awaryjne.

— Przypadek? — zapytałam.

— Nie — odpowiedziała Alicja.

Na korytarzu rozległy się kroki.

Powolne.

Spokojne.


Ktoś nie próbował się ukrywać.

Nowak wyjął telefon.

Brak zasięgu.

— Zagłuszanie — powiedział.

Alicja podeszła do metalowej szafy.

— Jest tutaj awaryjny terminal niezależny od głównej sieci.

Otworzyła dolną szufladę.

Zamiast dokumentów znalazła tam niewielkie urządzenie z ekranem.

Na obudowie widniała naklejka:

„Tylko dla K.K.”


— Karol — wyszeptałam.

Alicja nacisnęła przycisk.

Ekran zaświecił.

Pojawiło się pytanie:

„JAK MIAŁA NA IMIĘ TWOJA MATKA?”

Zamarłam.

Wpisałam imię.

Urządzenie odblokowało się.

Na ekranie pojawił się komunikat:

„TRYB AWARYJNY. JEŚLI DRZWI ZOSTAŁY ZABLOKOWANE, OTWÓRZ PLIK OSTATNI”.


Nacisnęłam.

Znów zobaczyłam Karola.

Tym razem nagranie było krótkie.

— Jeśli oglądasz ten film w pokoju 214 podczas awarii systemu, oznacza to, że Artur zrobił dokładnie to, czego się spodziewałem.

Spojrzałam na Alicję.

Karol znał ten scenariusz.

— Nie próbuj wychodzić głównymi drzwiami — kontynuował. — Za regałem oznaczonym „1998” znajduje się mechaniczna blokada.

Alicja natychmiast podbiegła do wskazanego miejsca.

Odsunęliśmy ciężki regał.

Za nim znajdowała się wąska metalowa płyta.


Nowak pociągnął za uchwyt.

Ukazało się przejście.

— Karol zbudował tajne wyjście? — zapytałam.

— To stara część budynku — powiedziała Alicja. — Kiedyś prowadził tędy korytarz serwisowy.

Na nagraniu Karol mówił dalej:

— Nie idź do garażu. Nie idź do recepcji. Zejdź schodami technicznymi do archiwum minus dwa.

Kroki zatrzymały się tuż przed drzwiami pokoju 214.

Ktoś nacisnął klamkę.

Raz.

Drugi.


Potem usłyszeliśmy głos.

— Wiem, że tam jesteście.

Artur Wysocki.

Rozpoznałam go natychmiast.

— Nie chcę nikogo skrzywdzić — powiedział spokojnie. — Chcę tylko porozmawiać.

Spojrzałam na Nowaka.

Pierwszy mężczyzna w starym domu mówił dokładnie to samo.

Alicja gestem nakazała nam wejść do przejścia.

Ruszyliśmy.

Za nami rozległo się uderzenie.


Wysocki próbował sforsować drzwi.

Korytarz był tak wąski, że musieliśmy iść jeden za drugim.

Na końcu znajdowały się schody prowadzące w dół.

Dwa piętra niżej dotarliśmy do archiwum.

Stare metalowe drzwi otworzyły się po pociągnięciu ręcznej dźwigni.

W środku panował półmrok.

Setki pudeł stały na regałach.

— Czego szukamy? — zapytał Nowak.

Spojrzałam ponownie na urządzenie.

Pojawiła się nowa wiadomość.


„PÓŁKA 31. PUDEŁKO: M.K.”

Znalazłam je po chwili.

M.K.

Moja matka.

Ręce zaczęły mi drżeć.

Otworzyłam pudełko.

W środku znajdowała się dokumentacja, stare fotografie, kaseta magnetofonowa oraz koperta podpisana:

„Dla mojej córki, jeśli kiedykolwiek będzie chciała znać prawdę”.

Zamarłam.

To było pismo mojej matki.


Usiadłam na podłodze.

— Ona to napisała?

Alicja znalazła w pudełku stary przenośny odtwarzacz.

Kaseta nadal znajdowała się w plastikowym etui.

Włożyłam ją.

Po chwili usłyszałam szum.

A potem głos kobiety.

Głos, którego niemal nie pamiętałam.

— Jeśli tego słuchasz, kochanie, prawdopodobnie nie mogłam ci tego powiedzieć osobiście.

Łzy natychmiast napłynęły mi do oczu.

— Twój ojciec nie jest złym człowiekiem. Jeśli zabrał cię daleko od naszej rodziny, zrobił to dlatego, że go o to poprosiłam.

Ścisnęłam odtwarzacz.

— Karol chciał walczyć. Twój ojciec chciał uciekać. Ja chciałam tylko, żebyś przeżyła.

Nowak przykucnął obok mnie.

Nagranie trwało dalej.

— Artur Wysocki nie pojawił się w naszej rodzinie jako wróg. Pojawił się jako człowiek, któremu Karol ufał bardziej niż komukolwiek spoza nas.

Po chwili usłyszałam słowa, których się nie spodziewałam.

— To Artur zaprojektował mechanizm własnościowy, który miał chronić firmę, gdyby Karol umarł bez potomków.

Spojrzałam na Nowaka.

— Mechanizm własnościowy?

On już rozumiał.

— Testament — powiedział.

Na taśmie matka mówiła dalej:

— Jeśli Karol umrze, kontrola nad firmą ma przejść na najbliższego żyjącego członka rodziny. Wtedy byliśmy to ja i ty.

Serce zaczęło mi walić.

— Dlatego ojciec mnie ukrył.

Nowak skinął głową.

Ale nagranie jeszcze się nie skończyło.

— Problem polegał na tym, że Artur stworzył ten mechanizm tak, aby mógł nim sterować. Jeśli wszyscy spadkobiercy Karola znikną albo zostaną uznani za niezdolnych do przejęcia udziałów, zarząd może przekazać kontrolę dyrektorowi operacyjnemu.

Wysockiemu.

Teraz wszystko zaczynało się układać.

Moja matka.

Karol.

Ja.

Nie chodziło wyłącznie o pieniądze.

Chodziło o kolejność dziedziczenia.

Nagle kaseta zadrżała.

Głos matki stał się cichszy.

— Karol nigdy mi nie uwierzył, kiedy powiedziałam mu, że Artur próbował już raz doprowadzić do wypadku, który miał wyglądać jak przypadek.

Spojrzałam na Alicję.

— Wypadku?

Na nagraniu zapadła długa cisza.

— Jeśli kiedyś dowiesz się, że moja śmierć była przypadkowa… nie wierz w to.

Przestałam oddychać.

Przez całe życie słyszałam, że moja matka zginęła w wypadku samochodowym.

Drzwi archiwum nagle zatrzęsły się.

Ktoś był po drugiej stronie.

Alicja zgasiła odtwarzacz.

Usłyszeliśmy głos Wysockiego.

— Pani matka też nie chciała mnie słuchać.

Zamarłam.

Był tuż za drzwiami.

— I przez to wszyscy zapłacili.

Nowak szepnął:

— Musimy znaleźć inne wyjście.

Ale ja już nie słuchałam.

Bo na dnie pudełka zobaczyłam fotografię z miejsca wypadku mojej matki.

Na odwrocie Karol napisał jedno zdanie:

„To był pierwszy raz, kiedy Artur zabił kogoś z naszej rodziny”.

Ciąg dalszy — kliknij Część 8, aby czytać dalej.

No comments yet