Przez kilka sekund nikt się nie odezwał. Nazwisko Pawła Kowalskiego zawisło między nimi ciężej niż wszystkie dokumenty leżące na stole. Anna znała go tylko ze zdjęć. Zmarł kilka lat przed jej ślubem z Marcinem. Krystyna zawsze mówiła o nim niechętnie: trudny człowiek, nieudane małżeństwo, choroba, której nie chciała wspominać. Marcin prawie nigdy o nim nie opowiadał.
— Mój ojciec? — wyszeptał Marcin.
Marek wyłączył dyktafon.
— Właśnie dlatego nie chciałem, żebyś słuchał tego bez przygotowania.
Anna spojrzała na niego ostro.
— Przed chwilą sam to odtworzyłeś.
— Bo czas się skończył.
— Dla kogo?
Marek nie odpowiedział.
Anna wyciągnęła rękę.
— Daj mi dyktafon.
— To oryginał.
— Tym bardziej.
— Anno...
— Mój ojciec umiera na tym nagraniu. Nie będziesz mi mówił, czego mogę słuchać.
Marek przez moment wyglądał, jakby chciał odmówić. Wtedy za oknem pojawiły się światła kolejnego samochodu.
Policja.
Twarz Marka stężała.
— Sprowadziłaś ich?
— Oczywiście.
Marcin spojrzał na Annę z niedowierzaniem.
— Wiedziałaś, że przyjadą?
— Wiedziałam, że nie zamierzam drugi raz zostać sama w domu z ludźmi, którzy podejmują decyzje za mnie.
Chwilę później do środka weszli funkcjonariusze wraz z Piotrem. Dyktafon, kaseta, skrzynka i dokumenty zostały zabezpieczone. Marek protestował, ale kiedy usłyszał, że chodzi o potencjalne dowody związane również z próbą uzyskania dostępu do skrytki bankowej, zamilkł.
Anna zwróciła się do Piotra.
— Znajdź wszystko o Pawle Kowalskim.
Marcin podszedł do niej.
— Ja też chcę wiedzieć.
Spojrzała na niego.
— Jeszcze godzinę temu próbowałeś szantażować mnie dokumentami.
— Nie wiedziałem o ojcu.
— Nie wiedziałeś również, że twoja matka zaatakuje mnie podczas snu, a mimo to uznałeś, że problemem jestem ja. Nie używaj niewiedzy jako usprawiedliwienia dla wszystkiego.
Marcin spuścił wzrok.
Tym razem nie odpowiedział.
Następnego ranka Piotr zadzwonił przed ósmą.
— Przyjedź do kancelarii.
— Znalazłeś coś?
— Więcej, niż chciałem.
Kiedy Anna dotarła na miejsce, Krystyna już tam była. Siedziała przy stole blada, z dłońmi splecionymi na kolanach.
Anna zatrzymała się w drzwiach.
— Ty wiedziałaś.
Krystyna nie zaprzeczyła.
Piotr przesunął w stronę Anny kilka dokumentów.
Paweł Kowalski przez siedem lat pracował jako kierownik administracyjny w spółce ojca Anny. Miał dostęp do samochodów służbowych, harmonogramów oraz części dokumentacji technicznej.
— Był tam czternastego listopada? — zapytała Anna.
Krystyna odpowiedziała cicho:
— Tak.
Anna poczuła ucisk w gardle.
— Przy samochodzie?
— Tak.
— Uszkodził hamulce?
— Nie wiem.
— Przestań.
Anna uderzyła dłonią w stół.
— Od dwóch dni słyszę tylko fragmenty. „Nie wiem”. „Nie mogłam powiedzieć”. „Chciałam cię chronić”. Dosyć. Powiedz mi wszystko.
Krystyna przez chwilę walczyła ze sobą.
— Paweł odkrył, że Marek wyprowadza pieniądze. Chciał dostać część w zamian za milczenie.
Marek zapłacił mu?
— Tak. Potem Andrzej zaczął zbierać dowody. Paweł spanikował. Wiedział, że jeśli sprawa wyjdzie na jaw, pójdzie do więzienia.
— Więc zabił mojego ojca?
— Nie wiem!
Głos Krystyny załamał się.
— Widziałam Pawła przy samochodzie wcześniej tego dnia. Kłócili się. Wieczorem, kiedy dotarłam na miejsce wypadku, Andrzej jeszcze żył. Powiedział: „Nie Marek. Znajdźcie Pawła”. Myślałam, że wskazuje sprawcę.
— A potem?
Krystyna otarła łzę.
— Paweł zniknął na trzy dni.
Anna spojrzała na Piotra.
— I policja tego nie sprawdziła?
— Sprawdziła. Paweł miał alibi.
— Jakie?
Krystyna podniosła wzrok.
— Moje.
Anna zamarła.
— Skłamałaś?
— Tak.
— Dlaczego?
— Bo byłam w ciąży.
Marcin, który właśnie wszedł do kancelarii, zatrzymał się w drzwiach.
Krystyna spojrzała na syna.
— Z tobą.
Twarz Marcina zrobiła się zupełnie biała.
— Mamo...
— Paweł powiedział, że jeśli go obciążę, pójdzie do więzienia, a ja zostanę sama z dzieckiem. Byłam przerażona. Powiedziałam policji, że był ze mną.
Anna nie potrafiła znaleźć słów.
Krystyna chroniła człowieka, którego podejrzewała o udział w śmierci Andrzeja.
— A moja matka dowiedziała się później?
— Częściowo. Dlatego mnie nienawidziła.
Marcin podszedł do stołu.
— Ojciec zabił Andrzeja?
— Nie wiem — powtórzyła Krystyna. — Przysięgam.
Piotr otworzył kolejną teczkę.
— I tu pojawia się problem. Paweł rzeczywiście miał powód, żeby bać się Andrzeja, ale znaleźliśmy dokument, który zmienia sytuację.
Położył przed nimi kopię raportu technicznego sporządzonego po wypadku.
— Pierwotne oględziny nie wykazały przecięcia przewodów hamulcowych. Awaria została spowodowana niewłaściwie zamontowanym elementem układu hamulcowego.
Anna zmarszczyła brwi.
— Czyli ktoś wcześniej ingerował w samochód.
— Możliwe. Ale równie możliwy jest błąd serwisowy.
Piotr wskazał nazwę warsztatu.
Krystyna gwałtownie wstała.
— Nie.
— Co? — zapytała Anna.
— Ten warsztat należał do brata Marka.
Wszystko ponownie się przesunęło.
Marek oskarżał Pawła.
Paweł miał motyw.
Krystyna dała mu fałszywe alibi.
A samochód serwisowano w miejscu powiązanym z Markiem.
— Czyli nadal nie wiemy, kto z nich kłamie — powiedziała Anna.
— Jest sposób, żeby się dowiedzieć — odpowiedział Piotr.
Wyjął niewielką przezroczystą torbę dowodową. W środku znajdowała się kaseta ze skrzynki.
— Udało się ją odtworzyć.
Anna poczuła przyspieszone bicie serca.
Nagranie powstało dzień po śmierci jej ojca. Najpierw usłyszeli głos Pawła.
„Nie miałem go zabić.”
Marcin zacisnął dłonie.
Potem odezwał się drugi mężczyzna.
„Miałeś tylko zabrać dokumenty.”
Anna spojrzała na Piotra.
— To Marek?
— Posłuchaj.
Głos Pawła drżał.
„Andrzej wiedział o funduszu. Wiedział też, kto naprawdę wpłacił pieniądze. Jeśli jego córka kiedyś otworzy dokumenty, wszystko wyjdzie.”
Drugi mężczyzna odpowiedział:
„Nie wyjdzie. Dziewczyna nigdy nie dowie się, skąd pochodzą pieniądze.”
Nagranie urwało się na kilka sekund.
Potem głos Pawła zabrzmiał ponownie.
„A jeśli Krystyna jej powie?”
Odpowiedź była cicha, ale wyraźna.
„Krystyna będzie milczeć. Bo jeśli nie, dowie się, że Marcin nie jest jej synem.”
Marcin cofnął się o krok.
Krystyna wyglądała, jakby ktoś odebrał jej powietrze.
— To kłamstwo — wyszeptała.
Piotr zatrzymał nagranie.
Anna patrzyła na teściową.
— Wiedziałaś?
Krystyna powoli pokręciła głową.
— Nie.
Marcin spojrzał na matkę.
— Więc czyim jestem synem?
Krystyna otworzyła usta, ale nie wydobył się z nich żaden dźwięk.
Wtedy Piotr położył na stole ostatni dokument.
— Jest jeszcze jedna rzecz. Paweł przed śmiercią wykonał prywatny test DNA.
Na formularzu widniały dwa nazwiska.
Paweł Kowalski.
Marcin Kowalski.
Przy rubryce „prawdopodobieństwo biologicznego ojcostwa” znajdowała się wartość:
0,00%.
Marcin wpatrywał się w dokument.
Anna natomiast zauważyła coś, czego pozostali początkowo nie dostrzegli.
Do wyniku testu dołączona była odręczna notatka Pawła.
Tylko jedno zdanie:
„Jeśli chcecie wiedzieć, kto jest jego ojcem, sprawdźcie próbkę Andrzeja Nowaka.”







No comments yet