Rozrywka

Mój Mąż Rzucił Na Stół Test DNA I Kazał Mi Odejść — Wtedy Do Domu Wszedł Generał

Generał Majewski trzymał kartkę między dwoma palcami, jakby była czymś skażonym.

— Jedyne, czego to dowodzi, to tego, że ktoś wydrukował dokument z twoim nazwiskiem — powiedział. — Bez zweryfikowanych próbek, udokumentowanego sposobu ich pobrania i przekazania oraz badania wykonanego przez akredytowane laboratorium to nie jest żaden dowód. To przedstawienie.

Przez salon przetoczyła się oszołomiona cisza.

Artur zacisnął szczękę.

— Czyli twierdzi pan, że mnie nie zdradziła?

— Twierdzę, że nie masz żadnych podstaw, by oskarżać odznaczoną oficer Wojska Polskiego o oszustwo na podstawie bezwartościowego świstka, który wręczył ci Bóg wie kto.

Wiktoria zrobiła krok do przodu. Jej głos był ostry i piskliwy.

— My wiemy swoje. To dziecko w ogóle nie jest podobne do mojego syna.

Hania cicho zapiszczała, wtulając twarz w moje ramię.

Wtedy wyraz twarzy generała Majewskiego się zmienił.


Przyjrzał się Arturowi uważniej, jakby dopiero teraz zauważył coś, co wcześniej mu umknęło.

— Skąd dostałeś ten raport?

Artur zawahał się.

— Od prywatnego detektywa.

— Jakiego detektywa?

Artur spojrzał na matkę.

Wiktoria odpowiedziała za niego.

— Pomógł nam znajomy.

Generał Majewski odłożył kartkę na stół.

— Interesujące.


Następnie wyjął z wewnętrznej kieszeni munduru drugą kopertę.

— Przyjechałem dziś wieczorem, ponieważ kapitan Kowalska została zakwalifikowana do poufnej procedury związanej z rozpatrzeniem jej awansu — powiedział. — W ramach tej procedury przeprowadzono również sprawdzenie bezpieczeństwa dotyczące osób należących do jej najbliższego otoczenia.

Artur pobladł.

Generał Majewski otworzył kopertę i wyjął z niej kilka fotografii.

— Zamierzałem porozmawiać o tym na osobności — kontynuował. — Ale skoro najwyraźniej postanowiliśmy omawiać sprawy rodzinne publicznie, możemy mówić dalej.

Położył zdjęcia na stole, jedno po drugim.

Na pierwszym Artur wchodził do hotelu w centrum miasta.

Na drugim obejmował jakąś kobietę w holu.

Na trzecim ta sama kobieta przekazywała Wiktorii teczkę na hotelowym parkingu podziemnym.

Twarz mojej teściowej nagle zwiotczała.


Artur rzucił się w stronę stołu.

— To nie ma z tym nic wspólnego.

— Ma z tym wszystko wspólnego — odparł lodowato generał Majewski. — Ten wasz rzekomy detektyw jest obecnie objęty śledztwem w związku z szantażem, fałszowaniem wyników badań ojcostwa i wymuszaniem pieniędzy od rodzin wojskowych.

Wśród krewnych rozległ się niespokojny szmer.

Patrzyłam na Artura.

— Zrobiłeś mi to?

Zanim zdążył odpowiedzieć, Hania wyciągnęła rączkę w stronę fotografii i cicho się zaśmiała.

Generał Majewski spojrzał na nią, a potem ponownie na Artura.

— Jest jeszcze jeden problem — powiedział.

Wyjął zapieczętowany raport laboratoryjny i odwrócił go w moją stronę.


— To oficjalny wynik badania, o którego zleceniu twoja żona nigdy nie wiedziała. Poleciłem je wykonać po tym, jak pojawiła się groźba wymierzona w waszą córkę.

Artur przestał oddychać.

Generał Majewski zerwał zabezpieczenie koperty.

Potem przeczytał pierwszą linijkę.

I cała krew odpłynęła mu z twarzy.


**Ciąg dalszy — kliknij Część 3, aby czytać dalej.**

No comments yet