Generał Majewski zareagował natychmiast.
— Zawiadomić oficera dyżurnego. Lena Kaczmarek nie ma wejść na teren jednostki. Cywilny pracownik widoczny na nagraniu ma zostać odcięty od wszystkich systemów, zanim zdąży cokolwiek usunąć.
Funkcjonariusz skinął głową i odszedł kilka kroków, już wybierając numer.
Artur patrzył na mnie, jakby dopiero teraz zaczynał rozumieć skalę tego, co uruchomił.
— Przysięgam, nie wiedziałem, że ona planuje coś takiego.
— Ale dałeś jej informacje — odpowiedziałam.
— Nieświadomie.
— A mnie oskarżyłeś całkowicie świadomie.
Nie znalazł odpowiedzi.
Wiktoria poderwała się z kanapy.
— Muszę zadzwonić do Leny.
Generał Majewski natychmiast wyciągnął rękę.
— Proszę tego nie robić.
— Ona mnie posłucha.
— Właśnie dlatego nie może pani do niej dzwonić.
Wiktoria spojrzała na niego ze strachem.
— Chcę tylko to wyjaśnić.
— Jeżeli ją pani ostrzeże, może pani utrudnić prowadzone czynności.
Powoli opuściła telefon.
Patrzyłam na nią i nie mogłam uwierzyć, że jeszcze kilkadziesiąt minut wcześniej to ona stała tutaj jak triumfujący sędzia.
Teraz trzęsły jej się ręce.
Hania zasnęła mi na ramieniu.
Jej spokojny oddech był jedyną rzeczą w tym domu, która wciąż wydawała się normalna.
— Zabieram ją na górę — powiedziałam.
Artur zrobił krok w moją stronę.
— Mogę iść z tobą?
— Nie.
— Chcę tylko…
— Powiedziałam: nie.
Tym razem się zatrzymał.
Wniosłam Hanię po schodach i położyłam ją w łóżeczku. Kiedy poprawiałam jej kocyk, moje dłonie wreszcie zaczęły drżeć.
Przez cały wieczór byłam oficerem.
Spokojna.
Opanowana.
Przyzwyczajona do działania pod presją.
Ale tutaj nie chodziło o służbę.
Mój mąż zdradził mnie, uwierzył w fałszywy raport i urządził publiczne upokorzenie.
Moja teściowa zapłaciła człowiekowi, który miał znaleźć przeciwko mnie dowody.
A kobieta, z którą spał Artur, najwyraźniej próbowała zniszczyć nie tylko moje małżeństwo, ale także karierę.
Spojrzałam na śpiącą córkę.
Najgorsze było jednak coś innego.
Ktoś wcześniej zagroził również jej.
Wróciłam na dół.
W salonie było już znacznie mniej osób.
Większość krewnych Artura zaczęła po cichu wychodzić, unikając mojego wzroku.
Ci sami ludzie, którzy przyszli oglądać moje upokorzenie, teraz nagle nie mieli nic do powiedzenia.
Jedna z ciotek zatrzymała się obok mnie.
— Nie wiedzieliśmy…
— Właśnie dlatego nie powinniście byli przychodzić na sąd, zanim poznaliście fakty.
Spuściła głowę i wyszła.
Artur usłyszał moje słowa.
Widziałam po jego twarzy, że zabolały również jego.
Telefon generała zadzwonił.
Odebrał natychmiast.
— Majewski.
Przez chwilę słuchał.
— Rozumiem. Zatrzymać ją przed bramą. Żadnych wyjątków.
Rozłączył się.
— Lena dotarła do jednostki.
Artur wstrzymał oddech.
— I?
— Próbowała wejść, twierdząc, że ma pilne materiały dotyczące bezpieczeństwa jednego z oficerów.
Poczułam zimno.
— Mnie.
— Tak.
Generał spojrzał na funkcjonariusza.
— Teczka została zabezpieczona?
— W tej chwili.
Minęło kilka minut, zanim przyszła kolejna wiadomość.
Funkcjonariusz otworzył ją i zmarszczył brwi.
— Mamy spis zawartości.
— Czytaj — powiedział generał.
Mężczyzna spojrzał na ekran.
— Kopia fałszywego wyniku DNA. Wydruki korespondencji mającej rzekomo pochodzić między kapitan Kowalską a majorem Borkowskim. Kilka fotografii zrobionych podczas wydarzeń służbowych. Oraz anonimowe oświadczenie dotyczące rzekomego romansu.
Zaśmiałam się gorzko.
— Przygotowała cały pakiet.
— Tak.
— Wiadomości są prawdziwe?
— Zespół już sprawdza metadane.
Generał Majewski patrzył w jeden punkt.
— Jeżeli dokumenty pochodzą z systemu jednostki albo zostały zmodyfikowane przy użyciu danych pozyskanych z wewnątrz, mamy znacznie poważniejszy problem niż rodzinny szantaż.
Artur usiadł.
— Lena nigdy mi nie mówiła nic o wojsku. Zawsze pytała tylko o żonę.
Spojrzałam na niego.
— Jakie pytania?
Zawahał się.
— Gdzie jesteś. Kiedy wracasz. Z kim służysz. Czy często nocujesz poza domem.
— I odpowiadałeś?
Jego milczenie zabolało bardziej niż odpowiedź.
— Myślałem, że jest zazdrosna.
— Kobieta, z którą zdradzałeś żonę, wypytywała cię o jej jednostkę, a ty uznałeś, że to normalne?
Artur zamknął oczy.
— Byłem idiotą.
— Tak.
Wiktoria zaczęła płakać.
— To przeze mnie.
Artur spojrzał na nią.
— Co jeszcze zrobiłaś?
— Nic.
— Mamo, już raz skłamałaś.
— Nie kłamię.
Funkcjonariusz wrócił do teczki z dokumentami.
— Pani Kowalska, podczas spotkań z Leną przekazywała jej pani jakiekolwiek dokumenty?
Wiktoria energicznie pokręciła głową.
— Nie.
— Zdjęcia?
Zawahała się.
Generał natychmiast to zauważył.
— Jakie zdjęcia?
— Rodzinne.
— Jakie dokładnie?
— Hani. Artura. Kilka jej.
Wskazała mnie.
— Dlaczego?
Wiktoria otarła twarz.
— Lena mówiła, że Radecki może potrzebować fotografii, żeby potwierdzić, czy ktoś spotyka się z innym mężczyzną.
Poczułam mdłości.
— Dałaś obcej kobiecie zdjęcia mojego dziecka?
— Nie wiedziałam…
— Przestań mówić, że nie wiedziałaś!
Mój głos odbił się od ścian salonu.
Wiktoria zamarła.
— Wystarczyło ci podejrzenie, żebyś pozwoliła obcym ludziom zbierać informacje o mnie i Hani.
Nie odpowiedziała.
Telefon funkcjonariusza zawibrował ponownie.
Spojrzał na wiadomość.
— Generale.
Majewski podszedł.
— Co znaleźli?
— Metadane korespondencji są sfałszowane. Ale jest coś ważniejszego.
Odwrócił ekran.
— W dokumentach znalezionych przy Lenie był również arkusz z harmonogramem służbowym kapitan Kowalskiej z ostatnich sześciu miesięcy.
Generał zesztywniał.
— To dokument wewnętrzny.
— Tak.
— Kto miał do niego dostęp?
Funkcjonariusz przewinął wiadomość.
— Lista jest krótka.
Spojrzał na mnie.
— A nazwisko mężczyzny z hotelu znajduje się na niej.
Generał wyjął telefon.
W tej samej chwili urządzenie zadzwoniło.
Odebrał.
Przez kilka sekund słuchał bez słowa.
Potem jego twarz stwardniała.
— Kiedy?
Kolejna cisza.
— Zamknąć wszystkie wyjścia. Natychmiast.
Rozłączył się.
— Co się stało? — zapytałam.
Generał spojrzał na mnie.
— Pracownik, którego widzieliśmy z Leną, zniknął.
— Z jednostki?
— Tak.
— Jak?
— Użył karty dostępu innego pracownika kilka minut przed zablokowaniem systemu.
Artur podniósł głowę.
— Czyli uciekł?
Majewski nie odpowiedział od razu.
— Nie tylko uciekł.
Jego telefon ponownie się rozświetlił.
Przeczytał krótką wiadomość.
— Zanim wyszedł, pobrał jeszcze jeden plik.
Poczułam, jak żołądek zaciska mi się w supeł.
— Jaki?
Generał Majewski spojrzał prosto na mnie.
— Dokumentację dotyczącą pani procedury awansowej.
Ciąg dalszy — kliknij Część 7, aby czytać dalej.







No comments yet