Przez kilka sekund nie potrafiłam oderwać wzroku od generała Majewskiego.
— Moją dokumentację awansową?
— Tak.
— Po co komuś takiemu jak Lena moja dokumentacja awansowa?
Generał nie odpowiedział od razu.
Funkcjonariusz obok niego również spoważniał.
— To właśnie musimy ustalić — powiedział Majewski. — Ale jedno jest pewne. Ten człowiek wiedział dokładnie, czego szuka.
Artur poderwał się z fotela.
— Czy może zrobić z tym coś przeciwko niej?
— Zależy, co dokładnie pobrał.
— Czy w tych dokumentach są informacje poufne?
Generał spojrzał na niego chłodno.
— Wystarczająco wrażliwe, żeby pańska żona miała teraz większy problem niż rodzinny skandal.
Artur pobladł.
Wiktoria zakryła usta dłonią.
Patrzyłam na nich oboje i czułam dziwną pustkę.
Jeszcze niedawno ich największym problemem było rzekome „nieślubne dziecko”.
Teraz powoli docierało do nich, że wpuszczając Lenę do własnego życia, mogli otworzyć drzwi ludziom, którzy nie mieli żadnych skrupułów.
Generał Majewski ponownie zadzwonił do jednostki.
— Chcę pełny wykaz pobranych plików, logowania z ostatnich siedmiu dni i natychmiastowe sprawdzenie wszystkich kontaktów tego pracownika z Kaczmarek.
Rozłączył się.
— Muszę jechać do jednostki.
Spojrzał na mnie.
— Pani również.
Artur natychmiast się odezwał.
— Pojadę z wami.
— Nie — powiedzieliśmy z generałem niemal jednocześnie.
Artur spojrzał na mnie.
— Chcę pomóc.
— Już wystarczająco pomogłeś.
Zacisnął szczękę.
Nie odpowiedział.
Spojrzałam na schody.
— Hania zostaje ze mną.
Majewski skinął głową.
— Oczywiście.
Nie miałam zamiaru zostawić córki w domu, z którego godzinę wcześniej próbowano nas wyrzucić.
Spakowałam kilka rzeczy do torby, otuliłam śpiącą Hanię kocem i zeszłam na dół.
Kiedy przechodziłam obok Artura, dotknął lekko mojego ramienia.
Zatrzymałam się.
— Proszę — powiedział. — Nie wiem, co mogę teraz powiedzieć.
— Nic.
— Wiem, że cię skrzywdziłem.
Spojrzałam mu prosto w oczy.
— Nie skrzywdziłeś mnie tylko zdradą.
Przełknął ślinę.
— Wiem.
— Kiedy ktoś dał ci kawałek papieru, który pasował do tego, czego chciałeś się bać, uwierzyłeś jemu zamiast mnie.
Nie odpowiedział.
— A potem zebrałeś publiczność.
Twarz mu stężała.
— Przepraszam.
— To słowo może kiedyś coś znaczyć. Dziś nie znaczy nic.
Odwróciłam się i wyszłam.
W drodze do jednostki Hania spała w foteliku na tylnym siedzeniu.
Ja siedziałam obok niej, podczas gdy generał prowadził.
— Wiedział pan wcześniej o Arturze i Lenie? — zapytałam.
— Wiedziałem, że spotykał się z kobietą, której nazwisko pojawiło się podczas sprawdzania bezpieczeństwa.
— Dlaczego mi pan nie powiedział?
— Ponieważ początkowo nie mieliśmy podstaw sądzić, że ma to związek z panią. A pani życie małżeńskie nie należy do moich kompetencji.
To było uczciwe.
Bolesne, ale uczciwe.
— Kiedy zaczęliście podejrzewać związek?
— Gdy nazwisko Kaczmarek pojawiło się obok Radeckiego.
Spojrzałam przez okno.
— Czyli gdyby Wiktoria nie kupiła fałszywego testu…
— Prawdopodobnie i tak dotarlibyśmy do Leny. Tylko później.
Po dwudziestu minutach wjechaliśmy na teren jednostki.
Przy wejściu czekał już oficer dyżurny.
Zaprowadzono mnie do niewielkiego pomieszczenia konferencyjnego.
Hania obudziła się i siedziała na moich kolanach, bawiąc się guzikiem mojego munduru.
Na stole leżał laptop.
Kilka minut później wszedł funkcjonariusz, którego widziałam wcześniej w domu.
— Mamy nazwisko pracownika — powiedział.
Generał skinął głową.
— Mów.
— Piotr Lewandowski. Sześć lat pracy administracyjnej. Dotychczas bez żadnych poważnych incydentów.
— Gdzie jest?
— Namierzyliśmy samochód.
Poczułam napięcie w karku.
— Uciekł daleko?
— Nie.
Funkcjonariusz odwrócił laptop.
Na ekranie była mapa.
— Samochód znaleziono na parkingu przy dworcu. Lewandowski próbował kupić bilet gotówką.
— Próbuje uciec z miasta? — zapytałam.
— Wygląda na to, że tak.
Generał spojrzał na niego.
— Zatrzymany?
— Pięć minut temu.
Po raz pierwszy tego wieczoru poczułam, że coś zaczyna się domykać.
Ale funkcjonariusz nie wyglądał na człowieka przynoszącego dobre wiadomości.
— Co powiedział?
— Na początku nic.
— A teraz?
Mężczyzna usiadł.
— Kiedy pokazano mu zapis monitoringu z Leną, zaczął współpracować.
Generał skrzyżował ręce.
— Dlaczego dawał jej dokumenty?
— Pieniądze.
To nie było zaskoczenie.
— Ile?
— Na razie potwierdziliśmy trzy przelewy przez pośredniczące rachunki.
— Za co dokładnie?
— Harmonogramy. Informacje personalne. Nazwiska osób współpracujących z kapitan Kowalską.
Zacisnęłam dłoń na brzegu krzesła.
To właśnie stamtąd Lena znała Michała Borkowskiego.
— A dokumentacja awansowa?
Funkcjonariusz spojrzał na generała.
— To była osobna prośba.
— Dlaczego?
— Według Lewandowskiego Lena dowiedziała się, że procedura awansowa obejmuje rozszerzone sprawdzenie środowiskowe.
W pokoju zrobiło się cicho.
Generał Majewski zmrużył oczy.
— Czyli wiedziała, że zaczynamy się jej przyglądać.
— Prawdopodobnie.
Nagle wszystko zaczęło układać się w logiczny ciąg.
Lena nie próbowała tylko odebrać mi męża.
Kiedy dowiedziała się, że moje sprawdzenie bezpieczeństwa może ujawnić jej kontakty, musiała znaleźć sposób, by zatrzymać procedurę.
Skandal rodzinny.
Fałszywy test.
Rzekomy romans z wojskowym.
Oskarżenia wysłane do dowództwa.
Wystarczająco dużo chaosu, żeby moje nazwisko znalazło się pod znakiem zapytania.
— Chciała zablokować awans — powiedziałam.
Generał skinął powoli głową.
— Albo doprowadzić do zawieszenia procedury, zanim sprawdzenie dotrze zbyt blisko.
Funkcjonariusz otworzył kolejny plik.
— Lewandowski powiedział jeszcze coś.
— Co?
— Lena wiedziała, że sam fałszywy raport może nie wystarczyć.
Poczułam chłód na karku.
— Dlatego przygotowała korespondencję z Borkowskim?
— Tak. Ale to również nie było wszystko.
Generał pochylił się nad stołem.
— Co jeszcze?
Funkcjonariusz przesunął laptop w naszą stronę.
Na ekranie widniał fragment przesłuchania.
Jedno zdanie zostało zaznaczone.
Przeczytałam je dwa razy.
„Lena powiedziała, że jeśli kapitan Kowalska nadal będzie walczyć, uruchomi ostatnie zabezpieczenie”.
Spojrzałam na funkcjonariusza.
— Jakie zabezpieczenie?
— Lewandowski twierdzi, że nie wie.
Generał Majewski zacisnął usta.
— Ale?
— Powiedział, że Lena przygotowała coś do automatycznego wysłania, gdyby została zatrzymana albo straciła dostęp do telefonu.
Serce zabiło mi mocniej.
— Dokąd?
Funkcjonariusz spojrzał na mnie.
— Tego właśnie próbujemy ustalić.
W tej samej chwili laptop wydał krótki sygnał.
Na ekranie pojawiło się nowe powiadomienie.
Funkcjonariusz otworzył wiadomość.
Jego twarz momentalnie stężała.
— Generale…
— Co?
Mężczyzna powoli odwrócił ekran.
— Właśnie uruchomiono zaplanowaną wysyłkę.
Ciąg dalszy — kliknij Część 8, aby czytać dalej.







No comments yet