O 18:00 telefon Emilii wydał drugi sygnał.
Potem trzeci.
Na ekranie pojawił się pasek postępu.
**Wysyłanie plików: 12%.**
Ryszard patrzył na nazwisko generała Marka Orłowskiego, jakby należało do obcego człowieka.
Przez ponad trzydzieści lat ufał mu bardziej niż większości ludzi.
Orłowski był przy nim podczas najtrudniejszych lat służby.
Stał obok trumny żony Ryszarda.
Trzymał Emilię do chrztu.
A teraz jego dawny kryptonim znajdował się w centrum systemu stworzonego przez Adriana.
— Skąd Emilia miała jego adres? — zapytał Mazur.
— Sam jej go dałem — odpowiedział Ryszard.
Te słowa bolały bardziej, niż chciał przyznać.
Marta spojrzała na ekran.
— Jeśli Orłowski jest „Orłem”, dostanie dokładnie te same pliki co pozostali.
— Czy może zatrzymać publikację? — zapytał Mazur.
— Nie. Ale może spróbować dotrzeć do pozostałych odbiorców, zanim zdążą zabezpieczyć dane.
Pasek wzrósł do 31%.
Mazur wydał polecenia przez telefon.
Dziennikarz śledczy miał zostać objęty ochroną.
Prokurator spoza Warszawy również.
Żadnych lokalnych kanałów.
Żadnych nazwisk przez radio.
Ryszard tymczasem zadzwonił do Emilii.
— Słuchaj mnie uważnie. Czy Orłowski wie, że jest trzecim odbiorcą?
— Tak.
— Dlaczego mu zaufałaś?
Po drugiej stronie zapadła cisza.
— Bo ty mu ufałeś.
Ryszard zamknął oczy.
— Emilio...
— Kiedy dwa lata temu zaczęłam zbierać materiały, zadzwoniłam do niego. Powiedział, że jeśli kiedykolwiek będę miała dowody, mam je zabezpieczyć poza zwykłym systemem.
— Czy wiedział o Adrianie?
— Powiedział, że podejrzewa ludzi wokół niego.
Ryszard poczuł, jak wszystkie elementy zaczynają układać się w jeszcze gorszy obraz.
Orłowski nie został przypadkiem dodany do systemu.
Sam wskazał Emilii drogę.
— Nie kontaktuj się z nim — powiedział Ryszard.
— Już próbował.
— Kiedy?
— Minutę temu.
Ryszard spojrzał na Mazura.
— Nie odbieraj żadnego połączenia.
Pasek wysyłki osiągnął 58%.
Nagle telefon Ryszarda zadzwonił.
Na ekranie pojawiło się nazwisko:
**Gen. Marek Orłowski.**
W hali zapadła cisza.
— Odbierz — powiedziała Marta. — Ale nie mów, gdzie jesteśmy.
Ryszard włączył głośnik.
— Marek.
Głos generała był spokojny.
Zbyt spokojny.
— Ryszardzie, musisz zatrzymać Emilię.
— Przed czym?
— Przed popełnieniem błędu, którego nie da się cofnąć.
— Pliki już wychodzą.
Po drugiej stronie na moment zapadła cisza.
— Ile?
Ryszard spojrzał na ekran.
76%.
Nie odpowiedział.
Orłowski westchnął.
— Nie wiesz, co tam jest.
— Właśnie zamierzam się dowiedzieć.
— Nie wszystko, co wygląda jak dowód, nim jest.
— Brzmisz jak człowiek przygotowujący linię obrony.
Ton generała stwardniał.
— Brzmię jak ktoś, kto próbuje ochronić twoją córkę.
Ryszard spojrzał na Lenę siedzącą obok Marty.
— Dziwne. Adrian mówił podobnie.
Połączenie ucichło.
Potem Orłowski powiedział:
— Gdzie jest dziewczynka?
To pytanie wystarczyło.
Ryszard spojrzał na Mazura.
Komendant również zrozumiał.
— Skąd wiesz o Lenie? — zapytał Ryszard.
Tym razem Orłowski nie odpowiedział.
Ryszard nacisnął zakończenie połączenia.
Pasek wysyłki osiągnął 100%.
Telefon Emilii wyświetlił:
**Wysłano do 3 odbiorców.**
Kilka sekund później przyszło pierwsze potwierdzenie.
Dziennikarz odebrał paczkę.
Drugie.
Prokurator również.
Trzeciego nie było.
— Orłowski — powiedział Mazur.
Marta skinęła głową.
— Teraz będzie próbował zniszczyć wszystko, co łączy go z systemem.
Mazur spojrzał na zatrzymanych mężczyzn.
— I właśnie dlatego potrzebujemy ich żywych i mówiących.
Jeden z nich odwrócił wzrok.
Drugi zaczął drżeć.
— Ja nic nie wiem — powiedział.
— Wiesz wystarczająco dużo, żeby porywać dziecko — odpowiedział Mazur.
Mężczyzna pobladł.
— To nie miało tak wyglądać.
Marta wstała.
— Jak miało wyglądać?
— Mieliśmy tylko pilnować.
— Kogo?
— Jej.
Spojrzał na Lenę.
Marta zrobiła krok do przodu.
— Przez ile czasu?
Mężczyzna milczał.
Mazur nachylił się.
— Jeśli zaczniesz mówić teraz, prokurator usłyszy, że współpracowałeś.
— A jeśli nie?
— Wtedy odpowiesz za wszystko, w czym brałeś udział.
Mężczyzna zamknął oczy.
— Orłowski nigdy nie przyjeżdżał osobiście.
Ryszard poczuł, jak serce przyspiesza.
— Ale wydawał polecenia?
— Przez Wolskiego.
— Co mieliście zrobić dziś po osiemnastej?
Mężczyzna spojrzał na Martę.
— Przenieść je.
— Dokąd?
— Nie wiem.
Mazur podniósł głos.
— Dokąd?
— Do starego ośrodka pod Mińskiem Mazowieckim!
Drugi zatrzymany zaklął.
Pierwszy mówił już szybko.
— Tam mieli zniszczyć serwery zapasowe. Dokumenty. Wszystko.
— Kto?
— Ludzie Wolskiego.
Ryszard spojrzał na zegarek.
18:11.
— Jeśli jeszcze tam są, mamy szansę.
Mazur natychmiast zadzwonił do prokuratora, który właśnie otrzymał pliki.
Tym razem nie potrzebował przekonywać nikogo.
Nakaz przeszukania i zabezpieczenia infrastruktury został wydany w trybie pilnym.
Kilka jednostek ruszyło równocześnie.
Nie tylko policja.
Również funkcjonariusze spoza struktur, których nazwiska mogły znajdować się w aktach Adriana.
O 18:43 dotarła pierwsza wiadomość.
Ośrodek znaleziono.
O 18:51 — drugą.
Zabezpieczono serwery.
O 19:03 — trzecią.
Piotr Wolski został zatrzymany podczas próby wyjazdu z posesji boczną drogą.
Mazur przeczytał wiadomość na głos.
Marta zamknęła oczy.
Po raz pierwszy od chwili odnalezienia Leny jej ramiona opadły.
Ale Ryszard nie poczuł ulgi.
Jeszcze nie.
— A Orłowski?
Mazur sprawdził telefon.
Brak informacji.
Pięć minut później zadzwoniła Emilia.
Jej głos drżał.
— Tato...
— Jestem.
— Ktoś właśnie przysłał mi fragment jednego z plików.
— Kto?
— Dziennikarz.
Ryszard usłyszał, że córka zaczyna płakać.
— Emilio, co tam jest?
— Nagranie z gabinetu Adriana.
— Z Orłowskim?
— Tak.
Wszyscy w hali zamilkli.
— Co mówi?
Emilia przez kilka sekund nie potrafiła odpowiedzieć.
W końcu wyszeptała:
— Adrian pyta go, co mają zrobić, jeśli ja pójdę na policję.
Ryszard zacisnął dłoń na telefonie.
— A Orłowski?
Głos Emilii załamał się.
— Powiedział: „Niech mąż przypomni jej, czym kończy się nieposłuszeństwo”.
Ryszard poczuł, jak cała przeszłość zmienia znaczenie w jednej chwili.
Siniaki.
Izolacja.
Strach.
Telefon w Wielkanoc.
To nie był wyłącznie sekret Adriana.
Ktoś znacznie potężniejszy przez lata wiedział.
I pozwalał, by trwało.
Mazur podszedł bliżej.
— Ryszard...
Telefon Emilii znów zapiszczał.
— Jest coś jeszcze — powiedziała.
— Co?
— Dziennikarz znalazł drugi plik.
— Jaki?
Emilia zamilkła.
— To rozmowa Orłowskiego z Adrianem sprzed dwóch lat.
Ryszard przestał oddychać.
Dwa lata temu.
Dokładnie wtedy Emilia dała mu zaklejoną kopertę.
— O czym rozmawiają?
— O mnie.
— Co mówią?
Emilia wciągnęła powietrze.
— Adrian mówi, że zaczynam zbierać dowody.
— A Orłowski?
Jej odpowiedź była ledwie słyszalna.
— Mówi mu, żeby mnie obserwował... bo jeśli dowiem się, kim naprawdę jest Lena, wszystko się skończy.
Ryszard spojrzał na Martę.
Jej twarz nagle straciła kolor.
— Marta?
Kobieta patrzyła przed siebie jak sparaliżowana.
— On wiedział o Lenie jeszcze zanim Adrian ją zabrał.
Ryszard poczuł lodowaty ucisk w żołądku.
— Skąd?
Marta przyciągnęła córkę do siebie.
— Bo Lena widziała coś, czego nigdy nie miała zobaczyć.
— Co?
Marta spojrzała mu prosto w oczy.
— Spotkanie Adriana, Wolskiego i generała Orłowskiego.
W hali zapadła absolutna cisza.
A potem Lena, która przez cały czas nic nie mówiła, wyszeptała:
— Ja pamiętam.
Ciąg dalszy — kliknij Część 9, aby czytać dalej.







No comments yet