Anna przestała oddychać. Telefon niemal wypadł jej z dłoni, ale Mateusz złapał go w ostatniej chwili. Przez kilka sekund żadne z nich się nie poruszyło. Jedynym dźwiękiem był cichy szum nagrania i oddech Zofii dochodzący z korytarza, gdzie jeden z ochroniarzy pilnował dziecka. Anna patrzyła na Mateusza, jakby jego twarz nagle stała się twarzą obcego człowieka.
— Mój ojciec? — wyszeptała.
Mateusz pobladł.
— Nie wiedziałem.
— Kłamiesz.
— Anna, przysięgam…
— Mój ojciec zginął, kiedy miałam sześć lat.
Mateusz spuścił wzrok.
— Wiem.
To jedno słowo wystarczyło.
Anna cofnęła się o krok.
— Skąd wiesz?
Mateusz milczał.
— Skąd wiesz, że mój ojciec nie żyje?
— Bo był częścią tamtej historii.
Anna poczuła narastający gniew.
— Jakiej historii?
Mateusz spojrzał na telefon.
— Posłuchajmy do końca.
Nacisnął odtwarzanie.
Głos męża Anny ponownie wypełnił pokój.
— Anna, jeśli dotarłaś do tego nagrania, musisz zrozumieć, że przez całe życie znałaś tylko połowę prawdy. Twój ojciec nie był zwykłym przedsiębiorcą, jak mówiła ci matka. Pracował dla ludzi, których nazwiska nigdy nie pojawiały się w gazetach. Przenosił pieniądze, dokumenty i informacje między Europą Wschodnią a Zachodem. Pewnego dnia odkrył, że jedna z organizacji, dla której pracował, planuje wykorzystać dzieci do szantażowania swoich przeciwników.
Anna zakryła usta dłonią.
— Dzieci…
— Nie przerywaj — powiedział cicho Mateusz.
Nagranie trwało dalej.
— Twój ojciec chciał odejść. Zebrał dowody. Zanim zdążył je przekazać, został znaleziony martwy. Oficjalnie był to wypadek. Nie był.
Anna zamknęła oczy.
Nagle wspomnienia z dzieciństwa zaczęły nabierać innego znaczenia. Matka, która nigdy nie pozwalała jej pytać o ojca. Zdjęcia schowane w pudełku. Jedno nazwisko, którego nie wolno było wypowiadać. I dziwne poczucie, że w ich domu zawsze istniał jakiś temat, którego dorośli bali się bardziej niż śmierci.
— A Mateusz? — wyszeptała.
Nagranie odpowiedziało za niego.
— Człowiek, który zabił mojego teścia, nie działał sam. Mateusz był wtedy bardzo młody. Wykonywał rozkazy Aleksandra Wolskiego. Ale później odkrył, że został wykorzystany.
Anna odwróciła się gwałtownie.
— Ty go zabiłeś?
Mateusz przez moment milczał.
— Tak.
— Dlaczego?
— Bo zabił mojego brata.
Anna patrzyła na niego w osłupieniu.
Mateusz usiadł na brzegu łóżeczka.
— Aleksander Wolski kazał mi wykonać pierwsze zadanie, kiedy miałem dziewiętnaście lat. Myślałem, że zabijam człowieka, który zdradził naszych ludzi. Dopiero później dowiedziałem się, że chodziło o twojego ojca.
Anna poczuła, że gniew miesza się z czymś jeszcze bardziej bolesnym.
— I przez dziesięć lat nic nie zrobiłeś?
— Szukałem dowodów.
— A mój mąż je znalazł.
Mateusz spojrzał na nią.
— Tak.
Nagle telefon z nagraniem wydał sygnał. Pojawił się kolejny plik.
„NAGRANIE 2 — TYLKO ANNA.”
Mateusz chciał nacisnąć ekran, ale Anna zatrzymała jego rękę.
— Tym razem sama.
Wzięła telefon.
Głos męża był spokojniejszy.
— Jeśli słuchasz tego sama, musisz natychmiast wyjść z domu. Jeśli Mateusz jest obok ciebie, nie uciekaj. Potrzebujesz go. Ale nie ufaj mu całkowicie.
Anna spojrzała na Mateusza.
— Wiem, że brzmi to jak sprzeczność — mówił jej mąż — ale właśnie dlatego wybrałem tę drogę. Mateusz ma dostęp do ludzi, których ty nigdy nie znajdziesz. Ma też coś, czego potrzebujesz, żeby odkryć prawdę o wypadku.
Anna wstrzymała oddech.
— Wypadek nie był celem.
Nagranie na moment zaszumiało.
— Celem byłaś ty.
Anna zamarła.
— Twój mąż odkrył, że ktoś obserwował cię przez wiele miesięcy. Chcieli, żebyś zniknęła razem z dokumentami twojego ojca. Nie wiedziałem, gdzie je ukryto, dopóki nie znalazłem sejfu. Ale nie mogłem go otworzyć.
Anna spojrzała na klucz.
— Mogłaś to zrobić tylko ty.
W tym momencie na dole rozległ się głośny trzask.
Mateusz natychmiast wstał.
Ochroniarz krzyknął:
— Szefie!
Potem rozległy się szybkie kroki.
Mateusz wyciągnął broń i stanął przed Anną.
— Zostań tutaj.
— Zofia jest na korytarzu!
Anna wybiegła z pokoju.
Na dole jeden z ochroniarzy leżał przy schodach, a drugi trzymał Zofię na rękach. Drzwi wejściowe były otwarte.
— Gdzie jest trzeci? — zapytał Mateusz.
Nikt nie odpowiedział.
Anna zobaczyła coś na podłodze.
Mały metalowy przedmiot.
Podniosła go.
Był to identyczny klucz jak ten, który dostała od męża.
Mateusz spojrzał na niego i pobladł.
— To niemożliwe.
— Co?
— Twój ojciec miał dwa klucze.
Anna zacisnęła palce.
— Skąd wiesz?
Zanim odpowiedział, telefon w jej kieszeni zawibrował.
Nieznany numer.
Anna odebrała.
Po drugiej stronie odezwał się kobiecy głos.
— Pani Kowalska, jeśli chce pani zobaczyć człowieka, który zna całą prawdę o śmierci pani męża, proszę spojrzeć za siebie.
Anna powoli się odwróciła.
W drzwiach stała kobieta około sześćdziesięciu lat.
Anna znała tę twarz.
To była jej matka.
Kobieta, która według aktu zgonu nie żyła od jedenastu lat.







No comments yet