Marta się nie poruszyła.
Na zewnątrz silniki warczały pod wyciem zamieci, a uzbrojeni mężczyźni tworzyli mur wokół jej domu. W środku Łukasz spał przy piecu, zaciskając jedną dłoń na swoim pluszowym wilku.
— Nie opuszczę własnego domu tylko dlatego, że pańska rodzina rozpętała wojnę — powiedziała.
Damian zmusił się, żeby usiąść prosto, przyciskając dłoń do zabandażowanego ramienia.
— To przestał być pani dom w chwili, gdy Robert wysłał tę wiadomość.
Marek otworzył na stole dużą torbę podróżną.
Gotówka. Paszporty. Amunicja. Drugi telefon.
Marta patrzyła na zawartość torby.
— Byliście na to przygotowani?
— Byłem przygotowany na zdradę — odpowiedział Damian. — Nie byłem przygotowany na panią.
Ostry trzask rozdarł poranek.
Okno nad zlewem eksplodowało do środka.
Damian rzucił się w stronę Marty i pociągnął ją za kamienny kominek, podczas gdy Marek zaczął krzyczeć do radiostacji. Na zewnątrz czarne SUV-y natychmiast zmieniły ustawienie, a ich reflektory obróciły się w stronę linii drzew.
Łukasz krzyknął.
Marta przeczołgała się po podłodze i osłoniła go własnym ciałem.
— Snajper na zachodnim wzniesieniu! — wrzasnął ktoś na zewnątrz.
Z lasu odpowiedziały strzały.
Dom drżał przy każdej serii. Przez rozbite okno wpadał śnieg, a mężczyźni na zewnątrz wykrzykiwali współrzędne. Damian sięgnął po pistolet, ale ranna ręka odmówiła mu posłuszeństwa.
Marta chwyciła broń pierwsza.
Jego oczy zwęziły się.
— Umie pani się tym posługiwać?
— Pracowałam na oddziale urazowym w Warszawie — odpowiedziała. — Nauczyłam się, co trafiało przez nasze drzwi... i co czasem przychodziło za tym.
Wtedy Łukasz wyszeptał:
— Ciociu Marto?
Te dwa słowa sprawiły, że wszyscy znieruchomieli.
Marta spojrzała na chłopca.
— Jak mnie nazwałeś?
Twarz Łukasza pobladła.
— Tak mama mówiła o tobie przy tym zdjęciu.
Wyraz twarzy Damiana natychmiast się zmienił.
— Jakim zdjęciu? — zapytała Marta.
Łukasz wyciągnął z wnętrza pluszowego wilka złożoną fotografię.
Przedstawiała młodszą Martę stojącą obok innej kobiety przed warszawskim szpitalem.
Marta przestała oddychać.
Kobietą była Elżbieta Bielska — jej najbliższa przyjaciółka, zamordowana sześć lat wcześniej.
Na odwrocie, charakterystycznym pismem Elżbiety, zapisano siedem słów:
Gdyby coś się stało, powierz Łukasza Marcie.
Damian patrzył na Martę tak, jakby ziemia rozstąpiła się pod jego stopami.
Zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć, radiostacja Marka zatrzeszczała.
— Szefie, znaleźliśmy snajpera.
Zapadła krótka cisza.
— Ma przy sobie obrączkę Elżbiety Bielskiej.
Damian powoli odwrócił się w stronę drzwi.
Wtedy z radiostacji w domu odezwał się znajomy głos.
— Witaj, bracie.
**Ciąg dalszy — kliknij Część 3, aby czytać dalej.**







No comments yet