Rozrywka

Sędzia Zapytała 9-Latka, Z Kim Chce Mieszkać — Wtedy Wyjął Dyktafon, A Jego Ojciec Zbladł

Anna przez chwilę nie rozumiała słów policjanta. Jej matka nie żyła od sześciu lat. Ta myśl była tak oczywista, że aż absurdalna. Kobieta siedziała nieruchomo, wpatrując się w funkcjonariusza, jakby czekała, aż ten sam zorientuje się w pomyłce. Piotr również nic nie mówił. Tym razem jednak jego milczenie nie wyglądało na próbę kontroli sytuacji. Wyglądało jak kapitulacja. Sędzia pochyliła się nad stołem.

— Czy chce pan powiedzieć, że osoba, która miała kontrolować rachunek, zmarła sześć lat temu?

— Tak wynika z zeznań księgowej — odpowiedział policjant. — Ale jest jeszcze jeden problem. Dokumenty wskazują, że po jej śmierci ktoś nadal wydawał polecenia w jej imieniu.

Anna poczuła, że przeszywa ją dreszcz.

— To niemożliwe.

— Rozumiem — powiedział funkcjonariusz. — Dlatego policja będzie musiała to dokładnie sprawdzić.

Marek Zieliński otworzył teczkę.

— Wysoki Sądzie, proponuję, abyśmy nie skupiali się wyłącznie na rachunku. Istnieją dokumenty wskazujące, że pani Kowalska mogła być wykorzystywana jako formalna właścicielka aktywów, których faktycznie nigdy nie kontrolowała.

Anna spojrzała na niego.

— Dlaczego ja?

Marek przez moment milczał.

— Tego jeszcze nie wiemy.

Piotr zacisnął dłonie.

— Ja wiem.

Wszystkie oczy skierowały się na niego.

Sędzia spojrzała mu prosto w twarz.

— W takim razie proszę powiedzieć.

Piotr długo nie odpowiadał. W końcu westchnął.

— Państwa matka miała długi.

Anna zmarszczyła brwi.

— Moja matka?

— Tak.

— Nigdy o tym nie mówiła.

— Bo nie chciała, żebyś wiedziała.

Anna poczuła nagły przypływ gniewu.

— I dlatego wykorzystaliście moje nazwisko?

— Nie ja zacząłem ten plan.

— Ale go kontynuowałeś!

Piotr spuścił wzrok.

Sędzia natychmiast przerwała narastający konflikt.

— Proszę zachować spokój. Chcę faktów, nie wzajemnych oskarżeń.

Piotr skinął głową.

— Siedem lat temu twoja matka poprosiła mnie o pomoc. Miała zobowiązania, o których nikt nie wiedział. Chciała stworzyć fundusz dla ciebie i dzieci, ale nie mogła zrobić tego pod własnym nazwiskiem.

Anna patrzyła na niego z niedowierzaniem.

— Dlaczego?

Piotr spojrzał jej w oczy.

— Bo ktoś jej groził.

W sali zapadła cisza.

— Kto?

Piotr pokręcił głową.

— Tego nie wiedziałem.

— Kłamiesz.

— Nie.

— Więc dlaczego przez siedem lat wszystko przede mną ukrywałeś?

Piotr zacisnął szczękę.

— Bo obiecałem twojej matce.

Anna poczuła, że łzy napływają jej do oczu.

— Moja matka nie żyje od sześciu lat. Jeśli obiecałeś jej coś, dlaczego nadal wykonywałeś jej polecenia?

Piotr nie odpowiedział.

Wtedy Jakub odezwał się cicho.

— Bo to nie ona wysyłała wiadomości.

Piotr gwałtownie spojrzał na chłopca.

— Skąd możesz to wiedzieć?

Jakub wyjął z kieszeni kolejną kartkę.

— Bo znalazłem to w szufladzie taty.

Anna odebrała papier.

Był to wydruk wiadomości elektronicznych. Pierwsza pochodziła sprzed pięciu lat. Druga sprzed trzech. Trzecia została wysłana zaledwie cztery miesiące temu.

Wszystkie podpisane były jednym imieniem:

Maria Kowalska.

Anna poczuła, jak robi jej się słabo.

— Kto miał dostęp do jej konta?

Piotr milczał.

Marek natychmiast zrobił zdjęcie dokumentu.

— To bardzo istotne.

Sędzia spojrzała na Piotra.

— Czy po śmierci pani Marii Kowalskiej ktoś miał dostęp do jej skrzynki pocztowej?

Piotr w końcu odpowiedział.

— Katarzyna.

Anna zamknęła oczy.

Jej siostra.

Ale coś nadal się nie zgadzało.

— Powiedziałeś, że Katarzyna wykonywała polecenia mojej matki.

— Tak.

— A teraz mówisz, że miała dostęp do jej konta.

Piotr milczał.

— Piotr, odpowiedz.

— Tak.

Anna poczuła, że zaczyna rozumieć tylko fragment całej układanki.

Katarzyna mogła podszywać się pod ich zmarłą matkę.

Ale wtedy pozostawało jedno pytanie.

Kto wydawał polecenia Katarzynie?

Nagle Jakub dotknął jej ręki.

— Mamo.

— Co?

Chłopiec spojrzał na Piotra.

— Tata powiedział mi kiedyś, że babcia nie była sama.

Anna zamarła.

— Co to znaczy?

Jakub przełknął ślinę.

— Powiedział, że kiedy babcia umarła, ktoś przyszedł do domu i zabrał jedną rzecz.

— Jaką?

— Jej telefon.

Piotr gwałtownie wstał.

— Jakub!

Sędzia natychmiast nakazała mu usiąść.

Anna poczuła, jak serce zaczyna walić.

— Kto zabrał telefon mojej matki?

Jakub spojrzał na nią z wahaniem.

— Nie wiem.

— Widziałeś tę osobę?

Chłopiec skinął głową.

— Tak.

Anna zamarła.

— Kto to był?

Jakub odwrócił wzrok w stronę drzwi sali rozpraw.

— Mamo, ta osoba właśnie przyszła.

Wszyscy odwrócili się jednocześnie.

W progu stała kobieta w ciemnym płaszczu.

Anna rozpoznała ją natychmiast.

Była to pielęgniarka, która opiekowała się jej matką w ostatnich dniach życia.

Kobieta trzymała w ręce stary, popękany telefon.

I patrzyła prosto na Piotra.

No comments yet